Gość

Czym jest przestrzeń (struktura) Henga?


» Artykuł z cyklu » Informacje

Artykuł informacyjny nie jest ofertą Zdroju Życia

Artykuł z pracy dr Zbigniewa F. Zaniewskiego - Pojęcie  "przestrzeni  (struktury)  Henga", a idea terapii odruchowej (klawiterapia). Od kilku lat obserwuje się w wielu miejscach i na wielu forach w naszym kraju nasilającą się dyskusję nad skutecznością różnych niestandardowych metod leczenia, zawartych przede wszystkim w obszarze medycyny holistycznej.

"Uruchamiamy jedynie naturalne mechanizmy obronne organizmu, które przywracają właściwy stan rzeczy, stosownie do istoty jego funkcjonowania jako systemu autonomicznego zgodnie z charakterem kodu genetycznego."

.."Dla lepszego uzmysłowienia, o czym w istocie w tym haśle chodzi, posłużmy się trzema, odległymi na pierwszy rzut oka przykładami.

Pierwszy zaczerpniemy z astronomii, a konkretnie przyjrzymy się pokrótce z pewnego punktu widzenia naszemu układowi planetarnemu, Układowi Słonecznemu. Chodzi konkretnie o pewien aspekt spojrzenia cybernetycznego. Otóż z cybernetycznego punktu widzenia Układ Słoneczny stanowi niewątpliwie system, tzn. jest zbiorem elementów i zachodzących między nimi relacji. Jego elementy to zespół ciał niebieskich poruszających się w przestrzeni kosmicznej wraz ze Słońcem, umieszczonym centralnie w całym układzie i skupiającym niemal całą (bo 99,87%) masę Układu Słonecznego.

Ciała te powiązane są siłami wzajemnych oddziaływań (relacjami), z których najsilniejsze jest grawitacyjne oddziaływanie Słońca. Niektóre z ciał (7) ma krążące wokół nich inne obiekty – satelity. Między orbitami Marsa i Jowisza rozciąga się pas planetoid, z których część, poruszając się po orbitach silnie wydłużonych, zbliża się w swych obiegach do Słońca bliżej niż Ziemia. Wewnętrzna spójność całego Układu Słonecznego gwarantowana jest stałością owych wzajemnych relacji między jego elementami. Relacje te mają charakter sprzężeń zwrotnych i stanowią funkcjonalną całościowo sieć (ogólniej strukturę), co oznacza, że naruszenie jakiegokolwiek sprzężenia może się odbić na sprzężeniach pozostałych.

W najprostszym poglądowym przykładzie takie naruszenie może nastąpić np. z chwilą likwidacji jednego z podstawowych elementów, i gdyby to miało dotyczyć na przykład Słońca to oczywiście kompletnej destrukcji uległby cały Układ Słoneczny.

Ten krótki rys problemu podpowiada, że w istocie każdy element materialny systemu „Układ Słoneczny” o odpowiednim znaczeniu stanowi jego element brzegowy i ze względu na rolę w całości jest też „planetarnym punktem projekcyjno-stymulacyjnym”, nie tylko odbierającym wszystko to, co się w układzie dzieje, ale także wpływającym na ten układ. Odbierającym oczywiście również to, co się dzieje na zewnątrz układu, stanowi więc w praktyce wejście i wyjście układu.

Można sobie np. wyobrazić, że jakieś wysoko rozwinięte cywilizacje, których okres rozwoju obejmował czas o wiele dłuższy niż żywot naszej planety opanowały technikę skutecznej modyfikacji różnych systemów planetarnych przez reinżynierię ich struktury, nie powodując przy tym destrukcji całego układu. W jakimś sensie układ nasz przeżył już takie zdarzenie bardzo, bardzo dawno temu, jeśli wierzyć przekazom najstarszej cywilizacji świata, Sumeru, które dotrwały do naszych czasów na glinianych tabliczkach zapisanych pismem klinowym. W jego wyniku miały powstać Ziemia i Księżyc. Tak nawiasem mówiąc, najnowsze badania z dziedziny astronomii i astrofizyki nie odrzucają już tak w czambuł wszystkiego, o czym donoszą przebogate źródła sumeryjskie (także egipskie czy środkowoamerykańskie). Chociażby w kwestii możliwości istnienia życia poza naszym układem czy szokującej w swych filozoficznych konsekwencjach tzw. kosmicznej świadomości, o czym mogą świadczyć doniesienia badaczy amerykańskich (z grudnia 2010r.) na temat wykrycia genomu nie pochodzącego z naszej planety a także niezwykle interesujące ostatnie badania na kanadyjskich i amerykańskich uniwersytetach nad polem morficznym. Konsekwencje tych odkryć są tak wielorakiego rodzaju i takiego ciężaru gatunkowego, że dopiero czas pozwoli oswoić się z niektórymi z nich. Waga innych już teraz zapowiada rewolucję w wielu dziedzinach badań, od genetycznych począwszy.

Jak powiedział Scott O. Lilienfeld, odnosząc się do tzw. efektu potwierdzenia w badaniach naukowych: „W rzeczy samej, historia uczy nas, że nauka to nie jedno narzędzie ustalania prawdy, ale raczej zróżnicowana kolekcja przemyślanych środków mających chronić nas przed tendencyjnością” (Scott O. Lilienfeld, grudzień 2010, s. 25).

Drugi przykład jest nieco bliższy, bo dotyczy samej naszej planety. Chodzi konkretnie o jej budowę geologiczną i pewne interesujące nas tu konsekwencje tego faktu. Jak wiadomo w budowie Ziemi wyróżnia się trzy główne strefy: skorupę ziemską, płaszcz Ziemi oraz jądro Ziemi. Jądro Ziemi oraz płaszcz są miejscem intensywnych procesów i zjawisk fizyko-chemicznych, których jednymi ze skutków są wybuchy wulkanów i trzęsienia ziemi, co generalnie znajduje swe uzewnętrznienie w skorupie ziemskiej, konkretnie na jej powierzchni czy też zaraz pod nią.

Zarówno miejsca pęknięć płyt skorupy ziemskiej (np. Rów Mariański) lub ich zachodzenia na siebie oraz wulkany możemy uznać za „brzegowe punkty aktywności geologicznej” o dużych wartościach sterowniczych w skali całego globu, tak dużych, że jakiekolwiek nieprzemyślane oddziaływanie na nie (typu: próba masowego „zablokowania” wulkanów) mogłoby mieć dramatyczne skutki dla całej planety. Niewątpliwie więc, zarówno wulkany jak i miejsca pęknięć płyt skorupy ziemskiej czy miejsca ich zachodzenia na siebie można nazwać „geologicznymi punktami projekcyjno-stymulacyjnymi”, bo z jednej strony stanowią one rodzaj projekcji na powierzchni Ziemi procesów zachodzących w jej wnętrzu, z drugiej zaś oddziaływanie na nie może powodować różnorakie następstwa nie koniecznie tylko o charakterze lokalnym, tj. w samej okolicy miejsca oddziałania.

Także i w tym przypadku mamy do czynienia z miejscami o charakterze wyjść i wejść, ogólniej o pewnego rodzaju systemie (definicyjnie, co już wiemy, zbiorze elementów i zachodzących między nimi relacji).

Dla rozważenia trzeciego przykładu, bezpośrednio już korespondującego z pierwszą częścią tytułowego problemu opracowania musimy sięgnąć do doświadczeń medycyny starożytnego Wschodu, głównie zaś Chin i to aż sprzed około 2800 lat p.n.e., tj. do epoki Żółtego Cesarza, który – jak niesie tradycja – miał spisać pierwszy traktat poświęcony akupunkturze. Niektóre źródła przypuszczają, że data ta sięgać może co najmniej jeszcze 1200 lat wstecz, bowiem archeologowie znaleźli jaspisowe i krzemienne igły wykonane w tamtym właśnie czasie.

Inne źródła archeologiczne sugerują (m.in. słynna biblioteka tabliczek klinowych Assurbanipala), że tradycja akupunktury przesunięta być powinna w jeszcze bardziej odległe czasy i w inne jeszcze rejony naszej planety, i przywołują wiedzę medyczną starożytnego Sumeru (jako kolebki – o czym już wspomnieliśmy - wszystkich cywilizacji naszego globu) sięgającą nawet dziesiątek a nawet setek tysięcy lat wstecz (Z. Sitchin, 1996). Pozostawiając ostateczne rozwikłanie tych różnic i domysłów archeologom i badaczom kultur starożytnych warto skupić się na samej już akupunkturze, ona bowiem stanowi punkt wyjścia i fundament rozważanego przykładu.

Otóż istotą tej metody leczenia, która tworzy dziś uznany dział współczesnej medycyny (na przykład w roku 1987 Polskie Towarzystwo Akupunktury przy Zarządzie Głównym Polskiego Towarzystwa Lekarskiego skupiało już 960 lekarzy), jest dostrzeżony związek między stanami poszczególnych organów, funkcji i procesów zachodzących w organizmie ludzkim a całą praktycznie powierzchnią skóry ludzkiego ciała, jak również pewnych obszarów tuż pod nią. Podstawowe spostrzeżenia w tym względzie dotyczyły czterech nadzwyczaj istotnych okoliczności (E. L. Maczeret, I. Z. Samosiuk, 1990):

- po pierwsze zauważono, że stan organów, funkcji organicznych i procesów ma swego rodzaju „odbicia” (projekcje, refleksy) na skórze (lub w jej przestrzeni) bądź to w postaci konkretnych niewielkich miejsc (punktów) bądź też bardziej rozległych stref czy nawet całych obszarów. Wszystkie te miejsca nazwano ze względu na ich szczególne właściwości miejscami (punktami, obszarami) biologicznie aktywnymi lub projekcyjnymi, zaś to, co się na nich obserwuje lub odczuwa – projekcjami. W medycynie zjawiskowo to znalazło swoje odzwierciedlenie nawet w osobnym prawie, tzw. p r a w i e   p r o j e k c j i: „Sztuczne pobudzenie w jakimkolwiek punkcie na drodze od receptora do ośrodka wywołuje zawsze czucie lokalizowane nie na tej drodze i nie w ośrodku, lecz w miejscu naturalnego receptora albo zwykłego wyjścia bodźca. Jest to tzw. prawo projekcji. Jego ilustracją mogą być tzw. bóle fantomowe odczuwane w amputowanej kończynie, gdy blizna uciska zakończenia nerwów czuciowych w kikucie po operacji.” (E. Miętkiewski, 1984, s. 588). W tym miejscu dotykamy zresztą innego jeszcze problemu, nader zresztą interesującego, związanego z rejestracją struktury organicznej człowieka w różnych ośrodkach mózgowych (tzw. mózgowej pamięci strukturalnej),

- po drugie stwierdzono, że charakter tych projekcji może się wyrażać w różny sposób: na przykład bólem (o różnym, czasem nawet bardzo ostrym charakterze i mówimy wtedy o różnym natężeniu bólu), pieczeniem (także o różnym nasileniu), wreszcie miejscowym zabarwieniu skóry (odczynie), również o różnym nasileniu, od zaledwie blado różowego do niemal sino czerwonego a nawet ciemnoniebieskiego,

- po trzecie dostrzeżono, że natężenia tych projekcji są wprost proporcjonalne do stanu zaawansowania schorzeń czy stopnia zakłócenia mechanizmów i procesów organicznych. Łatwo zauważyć, że spostrzeżenie drugie i trzecie stanowią niezwykle ważne odkrycie w aspekcie diagnostycznym i nadto ważne nie tylko z poznawczego punktu widzenia, ale też różnych praktycznych tego konsekwencji, przede wszystkim oczywiście leczniczych (w tym dotyczących samych technik terapeutycznych),

- po czwarte, medycy tamtych czasów odkryli, że oddziaływanie na owe punkty, strefy, obszary w postaci nakłuwania różnego typu igłami i oklepywania młoteczkami z niewielkimi wystającymi ostrzami (E. L. Maczeret…, tamże, s. 21), przyżegania tj. punktowego przygrzewania swego rodzaju cygarem, zwanym w Japonii moxa (od nazwy rośliny używanej do jego wyrobu), różnorodnym masażem palcami, całymi dłońmi, stopami, czy wreszcie uciskami różnego rodzaju kołeczkami powoduje wyraźne skutki terapeutyczne, od chwilowych ulg w cierpieniach, do stanów kompletnego wyleczenia. W bezpośrednich czynnościach np. ucisku czy nacisku na miejsca projekcyjne zaobserwowano na początek narastanie odczuć bólowych i miejscowych przebarwień skóry, następnie stopniowe zanikanie tych objawów, aż do ich zupełnego ustąpienia po jakimś czasie w trakcie postępów procesu terapeutycznego. Jedna z praktyk refleksoterapeutycznych, wspomniana już klawiterapia - klawipresura (jej wynalazcą jest polski psycholog-terapeuta, dr Ferdynand Barbasiewicz) ustaliła, że zjawiska te wiążą się z rozpoczęciem procesów terapeutycznych od częściowego do nawet całkowitego wyleczenia włącznie (www.klawiterapia.com). Jest to inny aspekt kolejnego prawa sformułowanego w medycynie, związanego z ogólniejszymi procesami czuciowymi, tj. prawa Webera-Fehnera (E. Miętkiewski, poz. cyt., s. 590).

- po piąte wreszcie, i jest to fundamentalne stwierdzenie dla dotychczasowego etapu rozważań, wszystkie powyższe ustalenia w sposób jednoznaczny dają się wyrazić w języku cybernetyki, gdyż zjawiska i procesy zasygnalizowane w poszczególnych punktach mają taki właśnie charakter. Mówimy tu bowiem o takich kategoriach pojęciowych, jak: sprzężenia zwrotne i ich rodzaje (ujemne, dodatnie, ustalone), pętle sprzężeń, zapętlenia, drogi przepływu informacji i energii, kodowanie informacji, zakłócenia na drodze przepływu informacji i energii, pojęcie systemu i systemu autonomicznego, wyjścia i wejścia energetyczne i informacyjne, struktura systemu itp. (por. Rodrigo Quian Quiroga, Itzhak Fried, Christof Koch, marzec 2013).

Zrozumienie cybernetycznego charakteru całego problemu w znakomity sposób ułatwia jego opis w poszczególnych elementach, a metodologiczna płaszczyzna cybernetycznego odniesienia w sposób oczywisty wyklucza wszelkie paranaukowe do niego podejście. Jednocześnie, ze względu na ścisły charakter płaszczyzny metodologicznej, której podstawę stanowią matematyka i logika, tworzy ona w pełni uprawomocniony fundament teoretyczny oglądu tytułowego problemu opracowania, w tym wszystkich jego szczegółowych aspektów.

Jest przy tym jasne, że wszystkie metody leczenia odruchowego, od moksy począwszy a na
klawipresurze skończywszy, wobec faktu iż odnoszą się do organizmu żywego (o biologicznym charakterze, bo innych organizmów żywych o charakterze niebiologicznym na razie nie znamy) mają ewidentnie biocybernetyczny wyraz, dlatego jest w pełni uprawnione używanie przez autora klawiterapii w swych opracowaniach określenia, iż jest ona właśnie metodą biocybernetyczną.

W zamierzchłych czasach, o których zaczęliśmy mówić, głównie w Chinach, ówcześni lekarze nie byli jeszcze w stanie określić mechanizmów uzdrawiających i wsparli się na idei hipotetycznych kanałów energetycznych (zwanych meridianami) oraz idei dwóch domniemywanych przez nich podstawowych rodzajach energii (Yin i Yang), których równowaga miała w koncepcji gwarantować zdrowie ludzkim organizmom. Do dziś zresztą hipoteza ta nie została całkowicie odrzucona i trwają rozległe badania nad jej weryfikacją (wiele interesujących sugestii wnosi tu właśnie klawiterapia, o czym w dalszej części opracowania). Niektóre aspekty prowadzonych badań zostały w krajach je prowadzących nawet utajnione, co nasuwa podejrzenie, że starożytni Chińczycy nie tylko wiedzieli, o czym mówią, ale że ich odkrycia mają o wiele bardziej interesujący i rozleglejszy sens niż to się potocznie uświadamia lub dopuszcza do powszechnej wiadomości.

Używając znanego zwrotu prawniczego można powiedzieć, że skutkiem pobudzeń punktów, stref i obszarów aktywnych biologicznie oraz złożonych zależności między nimi - związanych z odpowiednimi organami ludzkiego organizmu oraz funkcjami i procesami w nich zachodzącymi - jest występowanie zjawiska swoistego restitutio in integrum, czyli przywracanie stanu pierwotnego, w znaczeniu: przywracanie stanu zdrowia (kwestia ta wiąże się jednak z pewnymi zjawiskami genetycznej natury, które można obrazowo nazwać „przeganianiem muchy w zamkniętym pokoju”, o czym szerzej w następnych częściach opracowania).

Prawdę mówiąc cała medycyny jest oparta - tam gdzie jest to tylko możliwe - na dążeniu do owego zdrowotnego restitutio i zwalczania przeszkód na tej drodze. Wielkie, prowadzone od niemal dziesięciu lat programy badań genetycznych, począwszy od ukończonego w 2003 roku Projektu Poznania Ludzkiego Genomu, po rozpoczętą w roku 2007-ym pilotażową fazę opracowania wielkiego kompleksowego katalogu zmian genetycznych towarzyszących nowotworom (pod nazwą Atlasu Genomu Nowotworowego – TCGA, tj. The Cancer Genome Atlas), mają na celu uzyskiwanie takiego zdrowotnego restitutio w obszarze największej plagi czasów współczesnych, tj. chorobach nowotworowych. I wchodzą tu w grę zarówno idee profilaktyki genetycznej, jak i swoistej genetycznej resocjalizacji (F. S. Collins, A. D. Barker, 2007). Nawiasem mówiąc, rozległe postępy genetyki oswajają nas już od początku z często zupełnie nową terminologią, nowymi pojęciami i nowymi użyciami znanego dotąd słownictwa (np. biogenetycznej definicji słowa klika, które ma w języku potocznym szczególną i przeważnie negatywną konotację, tu zaś uzyskuje zupełnie inne, zaskakujące znaczenie, bowiem jako „zespół komórek nerwowych, które odpowiadają w podobny sposób na wybrane zdarzenie i tym samym działają jako silna jednostka kodująca” – patrz J. Z. Tsien, 2007). Tworzenie się nowego słownictwa czy nadawanie nowych znaczeń słowom o utartych od dawna użyciach (kłania się Jean Piaget) nie jest w nauce niczym nowym i zaskakującym. Od dziesiątków lat obserwujemy ten proces w takich np. dziedzinach jak elektronika czy informatyka. Ileż takich faktów powstało w obrębie samego tylko Internetu. Tak było również z ideami, które pojawiły się w wiekach XVII, XVIII i XIX. Jest to zjawisko normalne, język bowiem musi dorównywać postępowi naukowemu, kulturowemu, technicznemu, technologicznemu, słowem dorównywać zmieniającemu się życiu, zmieniającej się rzeczywistości by spełniać swoją podstawową funkcję, funkcję najbardziej adekwatnego jej opisu i wyjaśniania (funkcję opisowo-eksplanacyjną).

W tym miejscu możemy już przejść do konkluzji: dokonane przez naszych starożytnych przodków odkrycia pozwalają zrozumieć, że w przyrodzie istnieją twory, systemy (przede wszystkim ożywione, choć wiemy już, że niekoniecznie tylko one), które są szczególnego rodzaju przestrzeniami. Ta szczególność polega na istnieniu różnego rodzaju związków – zależności między wewnętrzną strukturą tych systemów (tworów) a generalnie elementami ich powierzchni (elementami brzegowymi), tj. styku z otoczeniem, zaś w przypadku niektórych systemów (jak chociażby wcześniej wspomnianego naszego układu planetarnego czy na przykład miejskich aglomeracji lub organizacji jak również różnych grup społecznych) „powierzchni” rozumianej bardziej umownie. Systemy takie, twory przyjmiemy od tej chwili nazywać „przestrzeniami (lub strukturami) Henga”, w skrócie henginami, od nazwiska starożytnego chińskiego matematyka, astronoma i geografa, Czang Henga, który ok. roku 130 n.e. (a więc blisko 1900 lat temu) zbudował pierwszy znany nam sejsmograf (było to urządzenie naczyniowe), będący niewątpliwie urządzeniem „projekcyjnym” procesów zachodzących wewnątrz skorupy ziemskiej. Bez wątpienia też zarówno nasza planeta, jak i inne planety naszego Układu Słonecznego a także ich satelity, są niewątpliwymi przykładami takich właśnie „przestrzeni Henga”.

Mówiąc innymi słowami i w sposób bardziej uogólniony (tj. w konwencji definicyjnej), z „przestrzenią (strukturą) Henga, w skrócie henginą” mamy do czynienia wówczas, gdy struktura wewnętrzna jakiegokolwiek (dowolnego) tworu, systemu ma swoją projekcję (odzwierciedlenie) na granicy z jego otoczeniem (potocznie powierzchnią, czasem umownie rozumianą). Przy czym zjawisko to ma odzwierciedlać (dlatego słowo projekcja) nie tylko strukturę materialną henginy (np. stan organów wewnętrznych organizmu ludzkiego), ale też funkcje tej struktury i wszystkie mechanizmy i procesy w niej zachodzące. Poza tym przez specjalny mechanizm sprzężeń zwrotnych powinno umożliwiać oddziaływanie na tę strukturę oraz zachodzące w niej mechanizmy i procesy. Informacje przy tym o wewnętrznym stanie struktury (oraz procesach i mechanizmach) nie mogą być banalne (typu np. przy nacisku na skórę tkanka podskórna się zagęszcza a na powierzchni powstaje zagłębienie), bowiem nie tworzyłyby warunków do istotnie twórczych odkryć o charakterze poznawczym i praktycznym (decyzyjnym, np. leczniczym w przypadku organizmu ludzkiego). ...

Za granicę z otoczeniem sytemu „człowiek” (w możliwej do zaakceptowania konwencji) możemy bez wątpienia uznać skórę człowieka, na której bądź w jakiejś odległości pod nią są rozmieszczone różne „czujniki” o podwójnym charakterze intra- i ekstrareceptorowym. Czujniki te „rejestrują”, są więc projektorami procesów zachodzących wewnątrz organizmu ludzkiego i wiele z tych „urządzeń”, mających także postać konkretnych organów, jest jednocześnie receptorami zjawisk zachodzących w otoczeniu i stanowiących bodźce dla organizmu ludzkiego (takimi urządzeniami są np. uszy, nos, oczy, dłonie), i wszystkie one tworzą złożoną topografię bapów w henginie „człowiek”.

W medycynie znane jest powiedzenie, jeśli chodzi o rozmieszczenie receptorów, że najwięcej jest ich tam, gdzie są najbardziej potrzebne. A najbardziej potrzebne są w tych miejscach, które są najczęściej „używane”, np. na dłoniach, na stopach, na języku, na i w małżowinie usznej (która jest np. często pocierana dla rozgrzania w mroźniejsze dni). Żeby BAP-y mogły spełniać wspomnianą wcześniej rolę diagnostyczną, część z nich, te które są np. receptorami bólu, muszą działać w „systemie niezależnym i ciągłym”, z wyjątkami, które są medycynie znane. Jest jasne, że struktura bapamiczna jest strukturą o mechanizmie informacyjno-sterowniczym o podwójnym charakterze, koniecznościowo-możliwościowym, co wyjaśnimy nieco dalej przy okazji omawiania koniecznościowo-możliwościowych aspektów struktury systemów autonomicznych, których przypadkiem szczególnym jest człowiek i jego hengina.

Najprostszym przykładem przestrzeni Henga w świecie zewnętrznym może być zwykły dziecięcy balonik. Jego powierzchnia przy dotyku informuje nas o stanie jego wnętrza (ciśnieniu powietrza), zaś zawiązywany zwykle wentyl może z jednej strony służyć jako wlot powietrza, z drugiej zaś jako jego ujście. W tym właśnie realizuje się zasada sprzężenia zwrotnego między wewnętrzną strukturą balonika a jego najważniejszym punktem projekcyjnym na powierzchni, tj. wentylem. Ta sama zasada sprzężenia zwrotnego charakteryzuje (i stanowi cechę konstytutywną) wszystkich innych możliwych przykładów „przestrzeni – struktur Henga”, hengin) i jest zasadą obejmującą cały kosmos, jak dowiodły tego najnowsze badania z astrofizyki. Wyrazistym przedstawicielem przestrzeni Henga w tworach sztucznie konstruowanych są komputery, szczególnie zaś spektakularnymi w obrazowaniu sprzężeń są te z ekranami dotykowymi. Podobnie jest już zresztą z telefonami komórkowymi czy ostatnio smartfonami.

Obok przestrzeni Henga ożywionych, nieożywionych i sztucznych, możemy w tej ostatniej grupie wyróżnić jeszcze przestrzenie Henga wirtualne, jako zupełnie nowy rodzaj hengin. O charakterze tych przestrzeni mogą dać wyobrażenie np. najbardziej zaawansowane gry wirtualne.

Na podstawie tego co dotychczas powiedzieliśmy na temat przestrzeni (struktur) Henga, możemy poczynić już kilka ważnych i bardziej generalnych stwierdzeń ich dotyczących, a mianowicie:

1. Istnienie punktów projekcyjnych i ich sprzężeń z poszczególnymi elementami przestrzeni jest warunkiem sterowalności hengin, a więc możliwości różnorodnego oddziaływania na nie, z modyfikacjami włącznie, czego praktycznym wyrazem w medycynie jest inżynieria genetyczna, a w rzeczywistości społecznej chociażby programy reform gospodarczych czy w sferze interakcji międzyludzkich np. wszelkie programy terapeutyczne, ale też cała chociażby rynkowa technika reklamowo-marketingowa z niezwykle wyrafinowanymi i nieustannie udoskonalanymi programami analiz rynku i ich wykorzystywaniem. Dla przykładu: we wrześniu 2012 roku Google otrzymał patent na rozwiązanie, które pozwoli firmom na dostosowywanie cen na towary i usługi zależnie od uzyskiwanych charakterystyk klientów i prognoz opracowywanych na ich podstawie.

2. Podstawowym warunkiem racjonalnego podejścia analitycznego do jakiegokolwiek problemu dowolnej henginy jest ustalenie struktury sprzężeń (sieci sprzężeń) projekcyjnych i zachodzących w niej zależności, w tym oczywiście struktur i procesów molekulacyjnych, jako obszaru szczególnie interesującego z punktu widzenia podstawowych wyznaczników wszelkich mechanizmów i zależności, w tym odróżnienie związków i sprzężeń o charakterze koniecznościowym i możliwościowym (Z.F. Zaniewski, 2004).

3. Kolejnym krokiem jest rozważenie możliwości oddziaływania sterowniczego pozytywnego na podstawie dostępnej wiedzy o charakterze poszczególnych zależności i skutkach oddziaływania na nie. Przez sterowanie rozumie się w cybernetyce powodowanie intencjonalnych zmian (M. Mazur, 1976, s. 107), które nie zawsze muszą nieść za sobą pozytywne skutki, np. masowy, rabunkowy wyrąb lasów w Amazonii. Przykładem postępowania (sterowania) pozytywnego mogą być wspomniane wcześniej wielkie projekty genetyczne mające na celu niesienie pomocy ludziom, czy symulacje programów gospodarczych dla podniesienia poziomu życia. Mogą być też programy tzw. ambiwalentne, które choć z założenia mają przynosić pozytywne skutki, ze względu na charakter wielu rozwiązań mogą też służyć do realizacji celów negatywnych, wspominając chociażby szeroko rozpowszechniany w świecie program RFID (radiofreguency identification), pozwalający nie tylko usprawniać przepływ strumieni ludzi np. na lotniskach czy gospodarkę magazynową, ale ewidentną inwigilację każdego obywatela i wykorzystywanie tej okoliczności przez rządy czy korporacje (Katherine Albrecht, październik 2008). Podobnie ma się zresztą rzecz z nowym rozwiązaniem z zakresu biometrii (zautomatyzowanych systemów rozpoznawania osób na podstawie różnicujących je cech anatomicznych i behawioralnych - Anil K. Jain, Sharath Pankanti, październik 2008), wreszcie - wielu mogłoby rzec obłędnym - poziomem gromadzenia zasobów prywatnych różnego typu informacji w jednej superbazie, czyli tzw. systemie konsolidacji danych (SKD) dla celów precyzyjnego sterowania społecznego (szaleńcza wizja inżynierii społecznej w wydaniu iście orwellowskim, jest to bowiem pomysł właśnie z roku 1984). Wtedy to naukowcy z Centrum Zaawansowanych Technologii należącego do firmy Lockheed Martin opublikowali dwa artykuły o systemie konsolidacji danych taktycznych. Od tego czasu i idea i pierwsze rozwiązania stają coraz bardziej modne, i trwają nieustanne prace nad udoskonaleniem pomysłu oraz zainteresowaniem coraz szerszego grona odbiorców. Autor przytaczanych tu informacji na temat SKD konkluduje swoje rozważania pozornie tylko żartobliwym akcentem: Tym, co mnie jako naukowca najbardziej frustruje w powszechnej debacie na temat konsolidacji danych, jest fakt, że społeczeństwo w gruncie rzeczy niewiele o niej wie. Przywodzi to na myśl dyskusje o kryptografii z lat dziewięćdziesiątych, kiedy rząd amerykański utrzymywał, że istnieją ważne powody wprowadzenia ustawowych ograniczeń w dostępie do narzędzi kryptograficznych, ale są one tak tajne, że publiczne ich wymienianie samo w sobie byłoby już niebezpieczne. Podejrzewam, że stoimy właśnie u progu analogicznej dyskusji na temat użytku, jaki się czyni z systemów konsolidacji danych (Simson L. Garfinkel, październik 2008). Ostatnim pomysłem tego typu jest ACTA, oceniana przez niektórych znawców problemu jako próba wprowadzenia totalnej inwigilacji życia społecznego. Byłby to niewątpliwie ewidentny przykład totalitaryzmu informacyjnego, przed którym przestrzegano? Fe, nie uchodzi. No, ale podobno nawet w najbardziej utrwalonych demokracjach znajdzie się wystarczające uzasadnienie dla najmniej demokratycznego pomysłu.

4. Koncepcja „przestrzeni - struktury Henga” zyskuje sobie niezwykle ważkie wsparcie ze strony genetyki. Otóż powszechna obserwowalność występowania tych struktur w świecie ożywionym dowodzi, że istnieje jakaś ogólna zasada umożliwiająca ich istnienie i tą zasadą jest najprawdopodobniej sam kod genetyczny, zresztą szczególnego rodzaju, bowiem jak stwierdzili to już w roku 1971 Francis Crick (laureat Nagrody Nobla za odkrycie kodu DNA) oraz Lionel Orgel (także znakomity biolog) na międzynarodowej konferencji w Biurakanie: na ziemi obserwuje się powszechność jednego typu kodu genetycznego, identycznego dla wszystkich istot żywych, przy zupełnym braku najmniejszych śladów jakiejkolwiek innej formy tego kodu, mogącej być alternatywą w toku ewolucji (por. F. Crick, 1992). Dziś już wiemy, że mogą występować alternatywne formy kodu, co do ich składu, jednakże nie co do ich ogólnej postaci, co zresztą samo w sobie jest już niezwykle doniosłą informacją, szczególnie dla wyznawców idei panspermii. Otóż konsekwencją powszechności jednego typu kodu genetycznego jest powszechność podstawowych założeń, co do fundamentalnych rozwiązań struktur świata ożywionego. Takim wyjściowym rozwiązaniem jest konieczność występowania u wszystkich istot żywych zdolności sterowania się w otoczeniu i zdolności przeciwdziałania utracie tej zdolności (a więc właściwości, jakimi odznaczają się systemy autonomiczne – M. Mazur, 1976). W tym celu niezbędne było pojawienie się mechanizmów równoważących negatywne oddziaływania otoczenia i wewnętrzne procesy entropijne. Ochrona kodu genetycznego, jako zasady istnienia świata ożywionego na naszej planecie, jest realizowana przez naturę w bardzo dowcipny i zarazem niezwykle efektywny sposób. Jednym z nich jest występowanie tzw. kodu epigenetycznego. Charakteryzuje się on występowaniem chemicznych znaczników umieszczonych na genach (na DNA albo histonach, czyli białkach, na które DNA jest nawinięte) modyfikując ich ekspresję, tj. wyciszając (hamując syntezę danego białka) lub ją aktywując, jednakże nie zmieniając samej informacji genetycznej, nie zmieniając samego kodu genetycznego (E.J. Nestler, styczeń 2012). Waga tego mechanizmu jest trudna do przecenienia i wiąże się z niebezpieczeństwami nie tylko przypadkowych modyfikacji kodu, w wyniku np. jakiś wpływów zewnętrznych, ale stwarza jednocześnie warunki do owego restitutio in integrum przez możliwość modyfikacji znaczników.

Mechanizm ten jest równocześnie wyrazem wielorakich funkcji przestrzeni Henga w świecie ożywionym. W skali neuronalnej, jeśli chodzi np. o ustalenie wpływu niektórych czynników środowiska na konkretne zachowania biologicznie aktywnymi punktami są „miejsca styku” neuronów i informacje przekazywane między nimi w postaci wydzielania i rozpoznawania neuroprzekaźników. Te związki chemiczne mogą, jak wiadomo, pobudzać lub hamować poszczególne komórki nerwowe oraz stosowne geny. Nawiasem mówiąc występowanie jednego typu kodu genetycznego w całym świecie ożywionym naszej planety jest też świadectwem na jedność tego świata i wskazówką dla badaczy, jaki algorytm badawczy winien być tu obowiązujący, także w aspekcie możliwych, bo naturalnych, związków i zależności. Można więc postawić tezę, iż to właśnie charakter kodu genetycznego zdecydował o pojawieniu się przestrzeni henga i ich specyficznej postaci w każdym konkretnym przypadku świata ożywionego, i że w istocie przestrzenie te zostały przez kod wygenerowane. Problem pojawienia się hengin w organizmach ludzkich to także temat do bardzo poważnych refleksji dla wszelkiej praktyki społecznej i gospodarczej. Problem tzw. henginy społecznej, albo systemu społeczeństwo jako przestrzeni Henga, to osobny temat do szerokich i odrębnych badań w różnych obszarach. Niektóre sugestie z tym związane, a nawet ścisłe twierdzenia, zawarłem w dwóch pracach zamieszczonych w bibliografii: Zarządzanie zasobami ludzkimi w oświacie w perspektywie społeczeństwa wiedzy oraz Zasada względnej oznaczoności czynników zachowań ludzkich (zasada WOCZ).

5. Koncepcja przestrzeni Henga jest tzw. mocną koncepcją, bowiem z jednej strony jej istota, uzasadnienia i rozwiązania mają swoje umocowanie w około trzynastu miliardach lat życia samego Wszechświata, z drugiej co najmniej trzech miliardach lat doświadczeń rozwoju życia na Ziemi, które trwa na niej do dziś mimo niezwykle dramatycznych momentów w jej historii. Doświadczenia owe nie mogą być podważone, gdyż poza nimi nie ma jak dotąd nic, o czym można by w odniesieniu do naszej planety sensownie mówić z naukową pewnością i co by się do owych doświadczeń nie odnosiło. One też stanowią w rzeczywistości o wszystkim, co jest nam wiadome. Oczywiście, jeśli nie jest banalnie ujmowane i trywialnie rozumiane. W nowoczesnej nauce przyjmuje się już bez większych oporów, że to właśnie Natura dostarcza nam najlepszych rozwiązań, a człowiek potrafi ją co najwyżej mniej lub bardziej udolnie naśladować. Ogromne i wciąż powiększające się straty dla naszej planety w wyniku dotychczasowej ludzkiej działalności dowodzą, że udolność ta jest bardzo ułomna i robi niewielkie w istocie postępy, a i samo w tym pojęcie postępu zaczyna nabierać wyraźnie dwuznacznego znaczenia. Z drugiej zaś strony moc koncepcji przestrzeni Henga jest zobrazowana i dowiedziona w trybie ścisłym w genialnej teorii systemu autonomicznego, która od czasu jej ogłoszenia w 1966 roku nie tylko nie została podważona, ale przeciwnie, uzyskała swoje interpretacje w wielu różnych dziedzinach wiedzy i praktyki społecznej, i jest nadal rozwijana: por. E. Laszlo, Introduction to Systems Philosophy, Gordon and Breach, Londyn-New York 1972; P. Sienkiewicz, Poszukiwanie Golem, KAW, Warszawa 1988; A. Bartoszek, Społeczne tworzenie osobowości, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 1994, Z. Zaniewski, Status teoretyczno-metodologiczny teorii systemów autonomicznych, SOP, Warszawa 1996; Z. F. Zaniewski, Zarządzanie zasobami ludzkimi w oświacie w perspektywie społeczeństwa wiedzy (spojrzenie interdyscyplinarne). Fundacja Studiów i Badań Edukacyjnych, Warszawa 2003; Z. F. Zaniewski, Zasada względnej oznaczoności czynników zachowań ludzkich (zasada WOCZ), Fundacja Studiów I Badań Edukacyjnych, Warszawa 2004.

Dla dociekliwego czytelnika: autor Zbigniew Zaniewski i Zbigniew F. Zaniewski to ta sama osoba, a literę drugiego imienia dodałem wtedy, kiedy się okazało, że jest więcej osób o tym samym nazwisku i imieniu mogących mieć związek z nauką.

6. Koncepcja przestrzeni (struktury) Henga jest też koncepcją uniwersalną, gdyż obejmuje swoją mocą praktycznie całą otaczającą nas rzeczywistość, a wyjątki od niej można by zaliczyć do precedensów. Uniwersalną także w tym sensie, że odnosi się nie tylko do rzeczywistości, jaką mamy na naszym globie, nie tylko do naszego Układu Słonecznego, ale obejmującą – jak dowodzą tego najnowsze badania z astrofizyki – cały poznany dotąd Wszechświat (a być może także inne wszechświaty, jeśli kwantowa teoria wielu wszechświatów Hugh Everetta znajdzie swoje przekonujące potwierdzenie, o czym coraz większa liczba uczonych na świecie zdaje się być coraz mocniej przekonana – Peter Byrne, luty 2008). Dlatego też tak ważnym momentem stał się fakt wstępnego uruchomienia we wrześniu 2008 roku Wielkiego Zderzacza Hadronów (LHC - Large Hadron Collider) w ośrodku CERN pod Genewą, z czym uczeni całego świata wiążą ogromne nadzieję przez oczekiwane i wiarygodnie potwierdzone odkrycie hipotetycznej cząstki (bozonu) Higgsa mającej – według przewidywań – nadawać masę innym cząstkom. Na razie uzyskano w CERN pierwszą sugestię o możliwym jej wykryciu. Byłaby to odpowiedź na największy cud Natury, jaki można sobie wyobrazić: jak z „niczego” (cząstek bezmasowych) powstaje „coś namacalnego” (dowolna materia, czyli masa)? Być może uzyskamy też wreszcie jakąś informację o możliwościach istnienia innych wymiarów (innych światów). Faktu tych badań nie można ani ignorować, ani pomniejszać ich znaczenia, bowiem ich konsekwencje dla samego tylko poznania naukowego rysują się nie tylko niezwykle fascynująco, ale trudne są nawet do wstępnego ocenienia (Amir D. Aczel, grudzień 2010). Nawiasem mówiąc, subtelne energie i subtelne ich nośniki są – jak sugerują najnowsze badania astrofizyki – bardziej właściwe podstawowej konstrukcji Wszechświata niż „twarda materia i twarda energia” (dostrzegalne chociażby w naszym świecie), które są raczej swego rodzaju zjawiskami granicznymi. Taką subtelną materią może być tzw. ciemna materia, której śladów usilnie szukają astrofizycy największych ośrodków badawczych na Ziemi. Fakt występowania subtelnych energii w naszym Wszechświecie (mający według niektórych wyraźne odbicie w mechanizmach ludzkiej psychiki) powinien skłonić badaczy, także problemów społecznych, do bardziej uważnego potraktowania jego wielorakich konsekwencji, jeśli na przykład w organizacji życia społecznego mamy odejść od prymitywnych form społecznej komunikacji, jakie towarzyszą nam dziś na co dzień. Mam tu na myśli także medialne sterowanie inwazyjne o wyraźnie postępującej agresywności, naruszające takie niezbywalne dobra jednostki jak wolność i godność.

Można powiedzieć, że cała otaczająca nas rzeczywistość jest wypełniona różnego rodzaju „przestrzeniami Henga” (henginami) i taką przestrzenią (henginą) jest też to, co w wielu wschodnich systemach filozoficznych określa się wyrazami Absolut czy Uniwersum (mówiąc językiem Hugh Everetta wszystkich wieloświatów), z tą tylko może różnicą – podpowiadaną przez dotychczasowe przekazy o nim w tych systemach – że jego punkty projekcyjne usytuowane są wyłącznie w jego przestrzeni wewnętrznej, nic bowiem nie wiadomo, aby miał on jakiekolwiek otoczenie biorąc nawet pod uwagę wspomniane koncepcje światów równoległych czy wieloświatów (Peter Byrne, sierpień 2011; Peter Byrne, luty 2008). Wszystkie one bowiem muszą się – jak mówią najbardziej dociekliwi astrofizycy - znajdować w „jakimś czymś jednym, najbardziej ogólnym”, a to właśnie oznaczają słowa: Absolut lub Uniwersum. Taki przypadek nazwalibyśmy „zamkniętą przestrzenią Henga” (henginą zamkniętą) lub systemem Henga zamkniętym. Szczerze mówiąc, okoliczność ta jest już sama w sobie faktem niezwykle interesującym, wręcz fascynującym (a także oczywiście intrygującym) z wielu różnych, ważnych i nie tylko badawczych punktów widzenia. Szczególnie zaś w świetle innej jeszcze koncepcji, stworzonej przez Stephena Hawkinga wspólnie z Jamesem Hantle koncepcji „czasoprzestrzeni bez brzegów” (Michał Czerny, sierpień 2011. 

W odniesieniu do człowieka, który jest jednym z przypadków szczególnych systemu autonomicznego, tj. systemu mającego zdolność sterowania się w otoczeniu i zdolność przeciwdziałania utracie tej zdolności (co mu gwarantuje trwanie w otoczeniu mimo niszczących oddziaływań otoczenia i wewnętrznych procesów entropijnych - M. Mazur, 1976, s. 163), można bez wątpienia orzec, że organizm ludzki jest w pełnym tych słów znaczeniu przestrzenią Henga (henginą). Bezpośrednie potwierdzenie tego faktu znajdujemy w medycynie, która stwierdza wyraźnie, że człowiek jest „przestrzenią dermovisceralną”, w skrócie dermovisceną, na którą składa się z jednej strony cała wewnętrzna struktura ludzkiego organizmu, z drugiej zaś skóra, która tę strukturę „przyobleka” i która jest „miejscem” projekcji struktury wewnętrznej w postaci topografii BAP (topografii bapamicznej). Jeśli zatem będziemy dalej używać słowa dermoviscena, to w takim właśnie znaczeniu. Ale z tego też powodu, co wydaje się jasne, nie możliwe było używnie terminu „dermoviscena” jako określenia ogólniejszego, zastępującego termin „hengina” do charakterystyki dwóch pierwszych przykładów z podrozdziału pierwszego, tj. przykładu Systemu Słonecznego oraz budowy geologicznej Ziemi. Z drugiej strony dermowiscena rozumiana w klasycznym ujęciu w medycynie i akupunkturze to jeszcze nie hengina w pełnym tego słowa znaczeniu. Znacznie to uzyskała dopiero przez odkrycie i opisanie przez dra Barbasiewicza dróg przewodnictwa informacyjnego między punktami aktywnymi biologicznie, miejscami i całymi obszarami o takim charakterze a organami, funkcjami i procesami zachodzącymi w organizmie ludzkim, a więc faktycznym zmapowaniem funkcjonalnych szlaków (obwodów) neuronalnych.

Dla przykładu przytaczam jedno ze stwierdzeń dra Barbasiewicza podane przez niego w formie pewnika z jego strony internetowej (www.klawiterapia.com), mogące być uznane przez nasze ośrodki badawcze – jak się domyślam – zaledwie za hipotezę: - z drugiej strony, rezultaty stymulacji odpowiednich punktów i obszarów w dermatomie i tkance łącznej, są przekazywane w trybie sprzężenia zwrotnego drogami nerwowych włókien aferentnych do odpowiedzialnych za stymulowane miejsca ośrodków w mózgu, gdzie po dokładnej ocenie i analizie molekularnej jakości i ilości we krwi czynników endogennych, i takiejże submolekularnej ocenie i analizie sterowników neurochemicznych w pierwszym, drugim i trzecim płacie przysadki mózgowej, są przekazywane z krwią autonomicznymi, nerwowymi drogami eferentnymi do odpowiednich gruczołów dokrewnych, i dalej do programów DNA (RNA) jąder komórek fizjologicznie zaniedbanych poziomów endogennych.

Z punktu widzenia tytułowego problemu ważne też jest spojrzenie na dermoviscenę człowieka (henginę człowieka) jako zespół niezwykle złożonych procesów, mechanizmów i urządzeń (organów), które w ostatecznym rachunku znajdują swój wyraz w ludzkich zachowaniach i procesach myślowych. Przestrzeń ta nie jest przy tym li tylko mechanicznego charakteru, jak np. w maszynach parowych czy silnikach spalinowych (nawet biorąc pod uwagę wprowadzoną do nich najnowocześniejszą elektronikę), ale w pełnym rozumieniu (tak, jak to już podaliśmy) strukturą systemu autonomicznego, w której procesy intelektualne (sterownicze) odznaczają się bardzo wysokim stopniem rozwoju, a zatem też i suwerenności względem wielu elementów struktury (nawet duże zubożenie ciała w postaci np. ubytku wszystkich kończyn lub ich kompletnego niedowładu może nie wyłączać możliwości sprawnego funkcjonowania mózgu nawet w stopniu genialnym), natomiast struktura jest w zasadniczym stopniu zależna od sprawności funkcjonowania głównego ośrodka sterowniczego (centralnego układu nerwowego oraz mózgu). Nadto owe procesy sterownicze odznaczają się jeszcze taką subtelnością swych mechanizmów, że zachodzą już na poziomie molekularnym i submolekularnym. Trafny będzie tu przykład sygnalizacyjnej roli ATP, której subtelność sterownicza jest takiego rodzaju, że sama stanowi molekularny system homeostatyczny, w powiązaniu bowiem z zewnątrzkomórkowymi ekto-ATPazami uważana jest za „samoregulującą się pętlę sygnalizacyjną” (B. S. Khakh, G. Burnstock, styczeń 2010). Istnieje wiele sugestii i dowodów na to, że może chodzić tu nawet o poziom kwantowy.

Po Natura stworzyła takie niezwykłe „urządzenie”, jak strukturę hengin w organizmach żywych? Jaki może być „cel” tego, genialnego – jak się dalej okaże – „zabiegu konstrukcyjno - funkcjonalnego” jakim jest mechanizm BAP, w szczególności u człowieka?

1. Mechanizm BAP (bapamiczny) pozwala i umożliwia nieinwazyjną ingerencję w struktury sterownicze henginy „człowiek” i dokonywanie w niej niezwykle poważnych i ważnych zabiegów sterowniczych z ewidentną korzyścią dla organizmu ludzkiego.

2. Mechanizm BAP sięga nie tylko najbardziej dostrzegalnych pokładów tej struktury, ale jej najbardziej podstawowych, bo molekularnych a nawet kwantowych, poniżej których wiedza o organizmach żywych w tym aspekcie jeszcze nie została odkryta. Sięga więc na dzień dzisiejszy podstaw, od których według dotychczasowych osiągnięć nauki „wszystko się w życiu zaczyna”. Daje zatem gwarancję spojrzenia od strony istoty rzeczy i tworzy w tym niezwykłe (i niezwykle atrakcyjne) perspektywy poznawcze i praktyczne (Ks. W. Sedlak, 2005).

Szczególnie interesujące – jak się wydaje - mogą być tu najnowsze badania nad wspomnianą już cząsteczką ATP. Zasięg oddziaływania tej cząsteczki obejmuje praktycznie wszystkie organy ludzkiego ciała. Na pewno wiemy już, że cząsteczka ta jest istotna dla funkcjonowania pięciu zmysłów, odgrywa ważną rolę naczyniową, jest bezpośrednio zaangażowana w funkcjonowanie mózgu, kontrolę neuronalną nad mięśniami i narządami ciała. Odgrywa też istotna rolę w proliferacji komórek i budowaniu kości, transmisji bólu, współ stymuluje skurcze mięśnia sercowego, jest odpowiedzialna przez zakłócenia sygnalizacji za arytmię i zmiany ciśnienia krwi. ATP uwalniany z uszkodzonych tkanek pobudza komórki układu odpornościowego do procesu bólowego, pomaga niszczyć komórki zakażone przez bakterie.

Można sądzić, że właśnie stymulacja neuronalna uruchamia również przy współudziale ATP wspomniany na wstępie mechanizm resitutio in integrum.

3. Wiadomo także, że mechanizm BAP jest mechanizmem powszechnym w całym świecie ożywionym, a jedynie jego konkretne zobrazowania, w tym odwzorowania projekcyjne są różne u różnych stworzeń, różne są więc sposoby i możliwości jego praktycznego wykorzystania w odniesieniu do różnych istot żywych. Nadzwyczaj przy tym istotne jest, iż mechanizm ten jest konstrukcją naturalną, wpisaną w zasadę efektywności funkcjonalnej organizmów żywych i zasadę tę wspierającą (wpisaną w istotę podwójnej helisy). Stwierdzenia te znajdują między innymi swoją ilustrację w fakcie, że już we wczesnym etapie ewolucji życia na ziemi pojawiły się receptory ATP, co świadczy, że cząsteczka ta już wtedy przyjęła rolę sygnalizacyjną (a więc jednego z aspektów sterowniczych równocześnie z rolą energetyczną). Okoliczność tę stwierdzono u tak prymitywnych roślin i organizmów jak ameby czy obleńce.

4. Możemy także już w tej chwili powiedzieć, że jeśli chodzi o wykorzystanie mechanizmu BAP w leczeniu człowieka ma on przewagę zarówno nad już stosowaną w leczeniu m.in. choroby Parkinsona głęboką stymulacją mózgu elektrodami (DBS), jako metodą ewidentnie inwazyjną, jak też będącą jeszcze w sferze doświadczeń laboratoryjnych tzw. stymulacją ontogenetyczną (pobudzania komórek za pomocą światłoczułego białka) Ta metoda wymaga poddania pacjenta terapii genowej, obecnie zakazanej ze względów bezpieczeństwa. Zresztą i ona ze względu na swą technologię również może być uznana za inwazyjną, ingeruje bowiem w strukturę genomową, tj. strukturę podstawowych cząstek instrukcji budulcowej człowieka, z nieznanymi tego na dłuższą metę konsekwencjami, naruszając być może zasadę epigenetyki. Sama bowiem zasada epigenetyki, chroniąca nienaruszalność kodu genetycznego jest związana z drugą zasadą sterowania się systemów autonomicznych i z niej wynika.

5. Ogólna idea struktur o właściwościach hengin (struktur henginicznych), a więc koncepcja mechanizmów projekcyjnych dotyczy także społeczności tworzonych przez człowieka, od jednostek i najmniejszych grup poczynając, na największych strukturach i organizacjach ludzkich kończąc. Możemy więc powiedzieć, że mamy do czynienia nową dziedzina wiedzy – heginiką społeczną, z jej wszelkimi możliwościami i perspektywami.

6. Naukowy ogląd i analiza wszystkich tajemnic mechanizmu BAP w odniesieniu do ludzkich organizmów (choć już wiadomo, że nie tylko tych) oraz „henginicznych punktów aktywnych społecznie” (HEPASÓW), w odniesieniu zarówno do społecznego funkcjonowania jednostek jak też ludzkich zbiorowości i tworzonych przez nie organizacji dopiero się praktycznie rozpoczyna (przede wszystkim w antropologii systemowej) i to, co mogą one odsłonić przed nami, mieści się jeszcze za horyzontem naszych wyobrażeń i możliwych odkryć. W tym oczywiście największy wkład może wnieść już psychologia społeczna i socjologia grup, ale też i inne dziedziny nauki i praktyki społecznej, bo problemy tu się jawiące są oczywiście inter- i multidyscyplinarnego charakteru.

7. Wykorzystanie mechanizmu BAP, jeśli już mowa o tym tylko obszarze wykorzystania właściwości struktur henginicznych, mogłyby się stać powszechnym dobrem ludzkości, i tylko dobra wola polityków oraz uczonych różnych dziedzin nauk przyrodniczych, w tym oczywiście przedstawicieli różnych działów medycyny oraz przemysłu medycznego zdecyduje, jak szybko się to stanie. Na przeszkodzie mogą stanąć – jak zwykle i jak we wszystkim – różnego rodzaju kompleksy zawodowe i partykularyzm korporacyjny rynku medycznego. Ale te zjawiska zawsze były wrogiem zdrowia publicznego i prawdziwego postępu w medycynie, i nigdy nie miały nic wspólnego z miłością i współczuciem drugiemu człowiekowi, wszystko zaś z chciwością i zyskiem, ponad - jak już powiedzieliśmy - wszystko, przede wszystkim zaś ponad ludzi, jak stwierdził to nadzwyczaj celnie i dobitnie wspomniany już Noam Chomsky (Wrocław 2000) .

Uruchamiamy jedynie naturalne mechanizmy obronne organizmu, które przywracają właściwy stan rzeczy, stosownie do istoty jego funkcjonowania jako systemu autonomicznego zgodnie z charakterem kodu genetycznego."

C l a v i   L a b   T e c h (Claviteraphy Laboratories & Technologies Innowation)

* * *

Projekt realizowany od roku 2005 w ramach autorskiego programu: Antropologia systemowa w naukowym opisie i wyjaśnianiu zjawisk i procesów.

Dr Zbigniew F. Zaniewski Warszawa, dnia 18.04.2013r.



- opracowanie z artykułu : Pobierz cały dokument

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » InformacjePiątek 26 stycznia 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry Zadzwoń
Ładuję stronę ...