Gość

Na drodze ku wyzwoleniu - II

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

... część I II ...

Wyobraźmy sobie gwiazdę zbudowaną na planie trójkąta równobocznego, emitującą ze swego środka trzy promienie: żółty, czerwony i niebieski, wychodzące - po rozbiciu pierwotnie białego światła serca - na zewnątrz poprzez jej wierzchołki. Zanurzoną w kuli gwiazdę o kształcie dwunastopłatkowego lotosu zasila białe światło zstępujące z wyższych wymiarów od wewnątrz, jak i biały strumień płynący od zewnątrz, gdzieś z punktu mieszczącego się na plecach na wysokości mostka. Stąd bierze się częste dzielenie czakry serca na przednią i tylną, gdzie przednia stanowi esencję duchowej wrażliwości, tylna zaś, połączona z czakrą podstawy kręgosłupa, pełni rolę akumulatora. Układ ten symbolizuje dwie drogi duchowego rozwoju: z wnętrzem i przez wnętrze oraz drogę zewnętrznych przeobrażeń: wnętrzem przez zewnętrze.

Na kuli ośrodka serca znajdują się cztery płatki lotosu: przedni - biały, dolny - żółty, prawy - niebieski i lewy - czerwony. Taka przestrzenna konfiguracja z czterema płatkami powtarza się trzykrotnie, wpisując je w siebie z nieznacznym przesunięciem. Drugi rząd płatków posiada białe światło z przodu, żółte z dołu, czerwone z prawej strony, a niebieskie z lewej. Trzeci pąk ułożony jest identycznie jak pierwszy. Takie przestrzenne ułożenie komnaty serca oznacza trzy poziomy rozwoju świadomości duchowej, trzy poziomy wibracji i trzy stopnie inicjacji pierwszego wtajemniczenia.

Pierwszy pąk płatków lotosu oznacza plan fizycznej i eterycznej realności, drugi świadomość ciała astralnego, trzeci oznacza poziom ciała mentalnego. Właściwie przebiegający rozwój duchowy wymaga przepracowania wszystkich poziomów, najlepiej według przedstawionej kolejności. W pierwszym kręgu wizualizujemy ośrodek serca w kolorze żółtym lub złotawym, w drugim kręgu w barwie czerwonej, trzeci krąg nasycamy energią niebieską. Po pracy z tymi aspektami energii następuje kontakt z energią białą która - proszę zauważyć - jakby nie podlegała własnej pracy, a była formułą nawiązywania kontaktu z mistrzem, który od tej pory bierze na siebie odpowiedzialność za efekty naszego dalszego rozwoju.

Cała praca z sercem zaczyna się i kończy przekształcaniem świetlistej energii przepływającej falą Kundalini przez trzynaście ośrodków świadomości umieszczonych wzdłuż centralnej osi ciała. Zrywając zasłonę osobowości, odkrywa przed nami istnienie niższego Ja, potem świadomości, by na końcu odsłonić potęgę Wyższego Ja, dodatkowo, jakby w rozpędzie pobudzając szóstą czakrę i Trzecie Oko. W tym samopoznaniu spraw nie posługuje się anatomią kolorów, ich duchowymi odpowiednikami. W pierwszym wtajemniczeniu kolor czerwony oznacza na planie fizycznym uczuciowy aspekt duszy, a na planie eterycznym duchową intuicję przejmującą kontrolę nad niższym Ja. Kolor niebieski wypełnia duszę wpływami ciał zewnętrznych, przynosząc cierpliwość i harmonię, otwiera także Trzecie oko. Kolor żółty intuicyjnie przeprogramowuje umysł na postrzeganie wartości duchowych, takich jak altruizm, miłość i odpowiedzialność. Tak spreparowany ośrodek serca czeka na łaskę, na rozbudzenie duchowej świadomości.

Tak pokrótce wygląda najbardziej uproszczony model serca, nadto model pomniejszony o sekwencję rozłożenia wtórnych płatków lotosu, wyrżniętych ze świateł barw zasadniczych. Płatki te, pomarańczowe w pierwszym pąku, w drugim są zielone, a w trzecim fioletowe. Po połączeniu wszystkich aspektów odsłania się krąg żółto-pomarańczowy, czerwono-zielony i niebiesko-fioletowy. Płatki wtórne otwierają się w odwrotnej kolejności niż płatki pierwotne, a praca z nimi zwie się drogą prawoskrętną żeńską w przeciwieństwie do lewoskrętnej z barwami pierwotnymi. Kiedy serce przenika męski i żeński pierwiastek, człowiek staje się pełny, przygotowany czystością serca na przyjęcie światła łaski.

Pierwszy stopień wtajemniczenia to otwarcie pomarańczowych płatków inteligencji i abstrakcyjnego myślenia, zielonych - mądrości płynącej ze zrozumienia, zaś otwarcie fioletowych płatków mocy to zapowiedź wolności i potęgi. Drugi etap rozpoczyna zieleń, a kończy pomarańcz. Trzeci jako pierwsze przysposabia źródło wolności i mocy, by poprzez aspekt inteligencji zatonąć w zieleni mądrości.

Praca z płatkami czerwonymi i zielonymi rozwija intuicję, pogłębia zrozumienie, boską wiedzę i miłosierdzie, roztacza duchowy spokój. Płatki niebieskie i fioletowe realizują w tożsamości z Duchem zamiar Najwyższego. Rozkwit płatków żółto-pomarańczowych rozpoczyna proces duchowego oczyszczenia i zmianę mentalności, wyrabia nawyk kontaktu z duchowymi siłami. Kryształowa energia serca, reprezentowana przez sześć płatków, wspomaganych mocą czwartego promienia - to naturalne światło Ducha, to nasze osobowe Jam Jest.

Jednak i takie odrysowanie kolorowej mapy świadomości serca stanowi zaledwie ramę dla obrazu dużo bardziej skomplikowanej rzeczywistości. A jak przebudować ciało fizyczne i dostosować je do wyższych wibracji, ile wysiłku i umiejętności to pochłania, wiedzą jedynie wtajemniczeni.

Jak wynika z tego prostego przykładu, rozwijanie czakry serca przez wizualizowanie modnej zieleni nie jest raczej wskazane. Co dopiero mówić o całej reszcie. Ostrzeżeniem jawi się historia Sandhu Singha, uważanego przez Hindusów za świętego, który - popełniwszy błąd w pracy z energiami - spłonął żywcem w pozycji lotosu.

Nadto nieumiejętne energetyzowanie czakry serca zadzierzga ją często z niższymi centrami, tworząc pomost na stałe zakotwiczony w negatywnych emocjach, co przeczy samej idei duchowej inicjacji ośrodka serca. Zresztą podobne ryzyko wiąże się z wizualizacją każdej czakry. Praca nad pierwszą czakrą mającą rozniecać nadludzkie siły, częściej kończy się niekontrolowanymi wybuchami agresji i złości oraz chronicznym napięciem układu nerwowego, spalanego nadwyżką energii. Stymulacja energetyczna czakry drugiej prędzej rozbudzi nieposkromione żądze cielesne, niż zaktywizuje nudne życie. Wypaczenie trzeciej sprowadza się do generowania negatywnych cech osobowości. Przedwczesne obudzenie piątej zabija miłość i współczucie. Błąd przy szóstej pogrąży śmiałka w bezlitosnym egoizmie, a niewłaściwe podejście do sahasrary pozbawi inteligencji i zdolności racjonalnego myślenia, może też zatopić umysł w wodach szaleństwa.

"Bez właściwego bowiem przygotowania za pomocą wypróbowanych przez tysiąclecia metod nie można spodziewać się osiągnięcia żadnych pozytywnych efektów – przyznaje P. Listkiewicz. - Zapewne niewielu zainteresowanych posiada np. pełną informację na temat ćwiczeń joginów, wykorzystujących siły wynikające z koncentracji na tych centrach. Zanim przystąpili oni do praktyk medytacyjnych poprzez skupianie uwagi na najniższej czakrze, musieli przejść przez cały, bardzo skomplikowany proces oczyszczania ciała, psychiki i umysłu, bez którego osiągnięcie pozytywnych efektów było i jest niemożliwe".

Na kim polegać, skoro rozliczne szkoły opierają swoje nauki na odmiennych prawidłach? Zaczynające się u podstaw różnice powinny skłaniać do refleksji, zwłaszcza że ezoteryka nie jest nauką dla laików i że tak na dobrą sprawę wciąż nie wiadomo, kto ma rację. Nawet taki fundament, jak barwy czakramów, budowany jest z różnorodnych dostępnych materiałów źródłowych. Wiele szkół jogi przyjmuje następującą kolejność kolorów, licząc od ośrodka podstawowego: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, błękitny, indygo i fiolet. Ale już krija joga wprowadza pewne zmiany: żółty, srebrny, czerwony, niebieski i fioletowy. Dwie pozostałe barwy, czyli poziomy wibracji, są raczej dyskusyjne. Z kolei członkowie Białego Braterstwa, będącego duchowym centrum dowodzenia, istniejącym na planie astralnym, jednoznacznie opowiadają się za bielą-fioletem, purpuro-złotem, różem, niebiesko-zielenią i żółcią. Idźmy dalej. Joga tybetańska, wspominając o nadi, wymienia na szczycie głowy sześć białych nadi, które zarządzają układem sensorycznym, pięć czerwonych nadi ulokowanych w czakrze gardłowej, odpowiadających za mowę, osiem niebieskich nadi w sercu, związanych z tworzeniem pojęć i postrzeganiem przedmiotów, sześć żółtych nadi w czakrze pępka, formujących egzystencję, i trzy zielone nadi w sekretnym miejscu, transformujące substancje czyste (i czynne) i wydalające substancje szkodliwe.

"Wszystkie znane nam kolory i wiele jeszcze takich, których na Ziemi nie ma - wyjawia Ch.W. Leadbeater - istnieją na wyższych planach natury, z tym że na każdym wyższym planie są one coraz bardziej subtelne i błyszczące. Można by powiedzieć, że z każdym następnym planem zmienia się gama odcieni kolorów". "Proszę przypuścić - A.P. Sinnett cytuje fragment listu mistrza Kout-Houmiego - iż chcą wam opisać zabarwione pasy przestrzeni, znajdujące się za tym, co wy nazywacie widmem słonecznym, niewidzialne dla ogółu ludzi z wyjątkiem niektórych spośród nas, gdybym chciał wam wyjaśnić, w jaki sposób możemy znaleźć w przestrzeni barwy zwane subiektywnymi lub też przypadkowymi, a dalej - dopełnienie każdego koloru wytworzone przez ciało dichromatyczne (sam wyraz wydaje się wam absurdem), czyżbyście pojęli, jakie wrażenie optyczne one dają, a nawet, czy zrozumielibyście, co mówiłem? Ponieważ nie możecie widzieć tych pasów ani mieć o nich należytego pojęcia, a nauka wasza nie ma dla nich nazwy, gdybym wam powiedział:" Starajcie się, nie wstając z miejsca, znaleźć i pokazać przed swoimi oczami widmo słoneczne, rozłożone na czternaście kolorów tęczy (w tym siedem dopełniających), gdyż tylko za pomocą tego tajemniczego światła możecie mnie ujrzeć na odległość, tak jak ja was widzę" - co byście na to odpowiedzieli? Prawdopodobnie odrzeklibyście, że nie było nigdy więcej kolorów tęczy niż siedem; obecnie zaś uznaje się tylko trzy zasadnicze, których nigdy nie można było rozłożyć na więcej barw niż siedem, a zatem moja propozycja jest bezsensowna i sprzeciwia się nauce. A może dodalibyście jeszcze, iż poszukiwanie tych dopełnień nie dowodzi bynajmniej praw fizyki i że lepiej byłoby, abym się udał do Tybetu na poszukiwanie mych bajecznych par dichromatycznych i słonecznych. Dotąd bowiem wasza nauka nie u miała ująć zjawiska tak zwykłego, jak kolory tych ciał dichromatycznych. A jednak prawdą jest, iż barwy te istnieją".

Komu dać wiarę? A może każdy ma rację, jeśli bezwzględnie przestrzegać wypracowanych przezeń żelaznych, przypisanych konkretnej technice prawideł? Może całe to zamieszanie wygląda zupełnie inaczej? Jedno jest pewne, należy bezwzględnie wystrzegać się rzeczy niezrozumiałych i w swoich dążeniach korzystać z podpowiedzi intuicji. Żadnego zamieszania i zbędnych dywagacji. Prostota i pewność. Możemy się tylko domyślać, iż powodem wielu pozornie niedopuszczalnych różnic jest nieuczciwość autorów sprzedających ezoteryczne nowinki na wyposzczonym rynku informacji. A ponieważ zamieszania nie pomniejsza rozległa tradycja szkół, należy wystrzegać się rzeczy niepojętych. Mamy wątpliwości - poczekajmy, może rozwiązanie przyjdzie samo w podszepcie Naszego Opiekuna, lub zbawiennego głosu nadświadomości. Każdy, kto z uporem znawcy twierdzi, iż w krótkim czasie - stosując amatorskie ćwiczenia oddechowe i wizualizację - pokieruje energią życia od dołu do góry wokół sześciu ośrodków stosu pacierzowego, kiedy to trzydziestosekundowy obieg odpowiada pełnemu rokowi duchowego rozwoju - ten jest w błędzie. Sama wiedza o transcendentnym postrzeganiu boskiego światła, dźwięku i wibracji nie wystarczy do osiągnięcia oświecenia. Dla wielu jest to jedynie wstydliwa ucieczka przed odpowiedzialnością za dzień dzisiejszy, który potrafi nas przerosnąć. To próba zrzucenia odpowiedzialności za własną nieporadność i lenistwo. To zamykanie się w kręgu zgubnej tajemnicy, która ma odwrócić uwagę od rzeczy istotnych. Niestety, przestając zwracać uwagę na rangę i wiarygodność owej tajemnicy, pogrążamy się w matni życiowej nieudolności, stając się łatwym łupem własnej słabości i przedmiotem bezwzględnych zabiegów hochsztaplerów wszelkiego autoramentu, dla których stanowi - my kolejne odhaczenie w wyśrubowanym planie budżetowym.

Szkoda również, że nie podaje się do publicznej wiadomości, iż medytacja jest jedynie techniką przymuszającą nas do pracy nad sobą, do zapanowania nad popędami, które spalają się w ogniu karmy. I czy doznamy oświecenia tu, na Ziemi, czy po śmierci, nie zwolni ono nas z obowiązku doskonalenia się. Jak dalece sama medytacja jest zwykłą techniką mówią losy wielu tych, którzy pokonali barierę schematycznego myślenia.

... cdn ...

- zainspirowany książką WYZWOLENIE Z.J.Popko popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótNiedziela 3 czerwca 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...