Gość

Wypełnienie

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Każdy człowiek, od chwili narodzin, ma wdrukowaną duchową potrzebę odczuwania jedności z drugim człowiekiem. Drugi człowiek jest nam potrzebny, byśmy mogli wyrazić się w tym świecie, byśmy poznali naturę życia poprzez obcowanie z innymi ludźmi. Poziom jedności z drugim człowiekiem jest wartością niezmienną, wynoszącą 100%. Od nas tylko zależy, w jaki sposób się ten stały parametr rozkłada.

Wypełnienie

Dla przykładu, wyobraźmy sobie potencjometr suwakowy regulacji balansu głośności kanałów we wzmacniaczu stereofonicznym. Gdy jest on ustawiony na środku (suwak na połowie) oba kanały grają równą mocą wynosząca 50% mocy maksymalnej. Przesunięcie suwaka w dowolną stronę powoduje spadek procentowy mocy jednego kanału na rzecz wzrostu mocy w kanale drugim. Skrajne ustawienie suwaka daje 100% mocy jednej kolumny głośnikowej a 0% drugiej. Analogicznie, podziałka całego suwaka reprezentuje stuprocentowy poziom odczuwania jedności z drugim człowiekiem. Z tym, że na jednym jego końcu znajduje się 100% miłości i namiętności energetycznej oraz 0% nienawiści i wrogości energetycznej, na drugim końcu zaś odwrotnie.

Położenie suwaka między tymi dwoma odmiennymi sposobami reagowania na drugiego człowieka, odzwierciedla naszą postawę wobec niego. Możemy to, na tak wykreślonej skali procentowej, sprawdzić za pomocą wahadełka i dowiedzieć się, czy w naszym (lub czyimś) zachowaniu przeważa miłość (Prawo Wolnej Woli) czy nienawiść (Prawo Totalnego Podporządkowania). Zawsze jednak suma tych skrajnych wartości musi wynosić 100%.

Spójrzmy dla przykładu, jak wyrażają się w naszym ziemskim życiu te dwa ekstremalne przypadki. Gdy 100% stanowi miłość i namiętność, czyli prawdziwe kochanie drugiego człowieka, w ogóle nic nie zakładamy, bo miłość jest bezwarunkowa i jesteśmy szczęśliwi na samą myśl o istnieniu drugiego, kochanego człowieka. Po prostu odczuwamy cud jego istnienia i to nam do pełni szczęścia całkowicie wystarcza.

Przykładem ekstremalnej przeciwwagi dla prawdziwej miłości jest obóz koncentracyjny i hitlerowiec znęcający się nad więźniem – katujący go z wewnętrzną satysfakcją aż do uśmiercenia. W obu przypadkach odczuwana jest stuprocentowa jedność z drugim człowiekiem, tyle że przejawiająca się w innych prawach istnienia. Każdego człowieka żyjącego na Ziemi można odczytać na skali (za pomocą wahadełka) pod kątem ustawienia jego osobistego „suwaka”, który pokazuje, jaki procent Prawa Wolnego Wyboru a jaki Prawa Totalnego Podporządkowania się w nim przejawia.

Wypełnienie to różnego rodzaju nawyki, które – znajdując się w jądrze podświadomości naszego umysłu – nieustannie wpływają na naszą postawę życiową. Mówimy wtedy, o tzw. wypełnieniu nawykowym. Istnieje też wypełnienie energetyczne, czyli pewien określony ruch energii kształtowany przez osobnicze wzorce energetyczne i również wpływający na naszą postawę. Z punktu widzenia człowieka pomiędzy tymi wypełnieniami można postawić znak równości. W konsekwencji bowiem stanowią one ten sam mechanizm, który sprawia, że nasze myślenie jest podporządkowane wypełnieniu, czyli temu, co znajduje się w całej naszej istocie.

Wypełnienia są energetycznym zapisem ruchu energii w człowieku. Trwale wpływają na myśli, są ugruntowanym mechanizmem emocjonalnym, który łączy określony system pojmowania fragmentów rzeczywistości z dorobionymi doń wzorcami zachowań. Wyrażają stopień ciemności i światła w człowieku, gdzie prawa: Totalnego Podporządkowania i Wolnego Wyboru ścierają się, kształtując nowy obraz człowieka. To właśnie wypełnienia są trwałą strukturą energetyczną, jaką – po śmierci ciała – przyjmuje istota ludzka na poziomie duszy, szanując, a raczej będąc zmuszoną do przyjęcia osiągnięć (tzw. energetycznych dokonań) swojej człowieczej, ziemskiej cząstki, zwanej świadomością fizycznych wyborów. Bacz, by wypełnienie było czyste, jednorodne i równoważne ze światłem.

Wypełnienia mają też konsekwencje w ludzkim wymiarze. Są formą nacisku na kształtowanie się wzorców zachowań. Gdy wypełnienie przekracza 30%, człowiek zaczyna być więźniem własnych przyzwyczajeń. Tu pojawiają się dwie drogi owej zależności: umysłowa (System) lub oparta na świadomości (radość, wolność, szczęście i Bóg). Po przekroczeniu 60% tylko wypełnienia kształtują rodzaj myśli i związanych z nimi zachowań, bowiem nawet chwilowe, innego rodzaju myśli i uniesienia energetyczne, nie mają żadnego znaczenia (po ich ustąpieniu człowiek i tak wraca do swoich przyzwyczajeń). Powyżej 90% już tylko umysł z jądrem podświadomości, albo świadomość z dostępem do Boga (budzący się Duch Całości) włada człowiekiem. Dla przykładu, wypełnienie strachem i lenistwem zmusza człowieka do pasożytnictwa, a wypełnienie odwagą i lenistwem do agresji w wykorzystywaniu innych. Nie mają znaczenia chwilowe, duchowe uniesienia. Wypełnienie dniem wczorajszym uniemożliwia wejście w nowe cele, w świadome życie marzeniami.

Na naszej planecie toczy się odwieczna walka ludzkiego umysłu ze świadomością. Umysł należy do Prawa Totalnego Podporządkowania, czyli do Systemu. Świadomość natomiast należy do duszy, zakorzeniona jest w Bogu i reprezentuje Prawo Wolnego Wyboru. Od niepamiętnych czasów siły ciemności skutecznie odcinają nas od Boga i wtłaczają w ramy Systemu.

Początki Systemu sięgają czasów pierwotnych, gdy wódz (szaman) dbał o to, aby wolny człowiek (współplemieniec) mógł prawidłowo funkcjonować, czyli żyć w szczęściu i radości. Ten pierwotny model z biegiem lat zaczął być zastępowany przez rozbudowaną strukturę polityczną – przez bezduszną maszynę, która coraz bardziej podporządkowywała sobie i coraz bezwzględniej wykorzystywała drugiego człowieka.

Nie można wpływać na człowieka, który ma obudzoną świadomość. Natomiast można skutecznie sterować człowiekiem, który utracił świadomość na rzecz własnego umysłu. Takie sterowanie odbywa się poprzez programowanie umysłu. System religijny na przykład, programuje w człowieku poczucie winy (grzeszność) i w ten sposób odcina go od Boga, pozbawiając świadomości. Gdyby nawet taki człowiek chciał się budzić, to umysł przejmie nad nim kontrolę – a System, poprzez zawarte w umyśle człowieka programy sterujące, odetnie go od świadomości, czyli Boga.

O ludzkiej postawie decydują dwa najważniejsze parametry: odwaga i strach. Ich suma musi zawsze wynosić 100% (np. 90% odwagi i 10% strachu). Daje to nam jeden z głównych składników wypełnienia. Drugim istotnym czynnikiem, składającym się na wypełnienie, jest pracowitość i lenistwo.

Zdefiniujmy jeszcze moralność. Moralność jest to celowa praca z umysłem, polegająca na wkodowaniu mu pewnych społecznych i politycznych nawyków. Stopień tego zakodowania podają nam dwa przeciwstawne parametry: jeden nazywany ufnością wobec świata duchowego (czyli stopień obudzenie świadomości i odczucia Boga w sobie), drugi nazywany ufnością wobec Systemu (czyli oprogramowania, dzięki któremu ludzie na Ziemi mogą coś osiągnąć).

Rycerz – człowiek silny, odważny, który niczego się nie lęka, nie musi wchodzić w relacje z innymi ludźmi. Nie musi podlegać Systemowi. Może on bez przeszkód realizować swoje cele samemu (w pojedynkę) lub wspólnie z drugim człowiekiem, ale nie musi się z nikim układać, nie jest od nikogo zależny. Czasem korzysta z mechanizmów zawartych w Systemie, są w nim bowiem również elementy, które służą wszystkim. Nie musi jednak nikogo wykorzystywać, a będąc wolnym i odczuwając radość, może cały czas budzić w sobie tzw. duchowość, czyli odbudowywać łączność z Ojcem.

Rycerz, człowiek odważny, gdy jest pracowity, w pełni sam się realizuje. Gdy natomiast nie jest pracowity, aby realizować własne cele, musi wykorzystywać innych ludzi. Człowiek leniwy, aby łatwiej mógł wysługiwać się ludźmi, zaczyna korzystać z Systemu. Za pomocą oprogramowania (które sam przyjął jako nadrzędne) zaczyna wpływać na drugiego człowieka i staje się zły. Ponieważ jest odważny, w jego wypełnieniu pojawia się bestialstwo (nie ma litości dla człowieka, który systemowo ma mu służyć). W swoim społecznym, politycznym czy religijnym zwyrodnieniu zaczyna na drugim człowieku po prostu żerować. Jest bardzo niebezpieczny, gdyż wykorzystuje do swoich celów mechanizmy Systemu, programując drugiego człowieka do swoich potrzeb – wmawiając mu, jaki on jest.

Przyjrzyjmy się teraz człowiekowi, który ani nie jest odważny, ani pracowity. Taki strachliwy leń to społeczny i polityczny pasożyt. To ludzka hiena, która zawsze musi mieć założoną maskę, aby rządzić drugim człowiekiem. Człowiek taki jest całkowicie odcięty od świata duchowego i nigdy nie włącza świadomości. Zawsze posługuje się umysłem, na dodatek na bardzo niskim poziomie. Aby cokolwiek w życiu osiągnąć, musi zawsze układać się z innymi ludźmi. Musi tworzyć struktury, bo jest od nich zależny. Ponieważ jest strachliwy i leniwy, chcąc wykorzystywać innych, musi się skutecznie wpasować w System. Od jego inteligencji (inteligencja jest cechą umysłu) zależy, czy się ustawi i będzie zbierał profity czy będzie bity i wykorzystywany. Gdy tylko będzie mógł, w bestialski sposób zawsze wykorzysta słabszych (najbliższych sobie ludzi, np. w rodzinie lub w pracy). Świadomość nie posiada inteligencji. Cechuje ją nieograniczona twórczość wywodząca się ze świata duchowego. Całkowita wolność i niezależność nie mogą być ograniczone przez umysł i wkodowane weń programy. Wszystko, cokolwiek człowiek szufladkuje i ocenia, robi to zawsze z poziomu umysłu. Umysł testowany jest na inteligencję logiczną za pomocą wskaźnika IQ. Nie istnieje natomiast test na świadomość – sprawdzający, w jakim czasie jeden człowiek pomoże innemu człowiekowi, gdy ten np. leży nieprzytomny na trawniku lub w rowie. Ba, czy w ogóle pomoże, bo gdy włączy się umysł, świadomość zniknie. Wtedy bez przeszkód umysł uruchomi program, który np. podpowie, że pomaganie pijakowi jest niemoralne i społecznie nieuzasadnione.

Współczynnik IQ mówi nam o umiejętności wykorzystywania umysłu do odnalezienia się w Systemie, czyli jest wskaźnikiem naszego zaprogramowania. Zaprogramowania na tak głębokim poziomie, iż ludzie nawet nie dostrzegają, że System zabija w nich człowieczeństwo, że do tej pory nikt nie wymyślił (nie opracował) na nie testu. Człowieczeństwo jest bowiem negatywnie postrzegane przez System, gdyż wiąże się ze świadomością, która uniemożliwia wpływ, manipulację i kontrolę nad ludźmi. Dlatego System robi wszystko, aby nie dopuścić do budzenia się świadomości człowieka na naszej planecie.

Co ciekawego, gdy człowiek włącza świadomość, rośnie skuteczność pracy jego umysłu (IQ). Nie wynika to jednak z doskonałości umysłu (który jest zawsze analityczny), lecz z jego harmonii z duszą, która podpowiada rozwiązania. Nagle człowiek wchodzi w stan syntezy i jego IQ wynosi np. 200.

Człowiek prawy ma obudzoną świadomość. Stara się w swoim życiu właściwie postępować. Rozumie, że ludzka moralność to obłuda i zaprogramowanie umysłu. To największy przekręt Szatana, bo mordowanie braci na wojnach nie jest żadnym bohaterstwem! Nie wolno bowiem rządzić drugim człowiekiem – można, co najwyżej (jeśli jest to jakiś układ, np. w pracy), wydać dyspozycję, aby coś zaplanować i wspólnie zrobić.

Człowiek nieprawy (np. Katolik), podsycany strachem (np. przed piekłem) kieruje się ludzką, systemową moralnością. Wszystkim udowadnia więc, że ma obudzoną świadomość, że jest lepszy, że ma związki z Bogiem. Do tego celu posługuje się Systemem, który pozwala mu przywdziać maskę i będzie go bronił, wmawiając wszystkim, że jest prawym człowiekiem, chociaż wyróżnia się nietolerancją, złem i wykorzystywaniem drugiego człowieka.

System, aby utrzymać ten model (np. Katolika), sprawia, że ludzie nakładają maski wobec siebie i wobec innych oraz stosują skomplikowane rytuały – tzw. magię Sytemu, przykładowo: cmentarny pochówek w lśniących przepychem grobach, budowę monumentalnych kościołów, ceremonie chrztu, bierzmowania itd.). Bezpośrednim powodem takiego postępowania jest strach oraz społeczne i duchowe lenistwo.

Strach bazuje na ludzkich słabościach, na grzechu, na odcięciu od Boga i innych ludzi. Aby czuć się pewnie, tacy ludzie zakładają własne grupy i organizacje (np. skini, katolicy oraz inni fundamentaliści religijni, neofaszyści itd.). Są to kliki, w których czują się silni, dzięki czemu mogą bezkarnie niszczyć drugiego człowiekiem i w swoim społecznym, politycznym lub religijnym zwyrodnieniu, wykorzystywać go do własnych celów. Chcąc pozbyć się strachu i poczucia winy, ludzie dają sobą manipulować. Wierzą w zapewnienia, iż stanowią część obcej mocy i ufają, że dopóki będą te zewnętrzne struktury utrzymywać, w razie potrzeby mogą liczyć na ich wsparcie.

Strach i poczucie winy bazują na kompleksach, którymi sterują programy. Pierwszym, podstawowym kompleksem, na którym bazuje oprogramowanie religijne, jest grzeszność i marność człowieka. Drugim kompleksem jest zakaz miłości innych ludzi. Wolno kochać tylko tego, który jest nam przypisany w akcie (sakramencie) małżeństwa, bo inaczej dopuszczamy się zdrady (włączy się program, który – rękami fundamentalistów – ukamienuje człowieka dopuszczającego się miłości innego człowieka).

Wkodowane w nas programy sterują też ludzkimi potrzebami będącymi żywymi artefaktami kompleksów. W przypadku katolików na przykład, takie potrzeby zapisane są w prawach i obrzędach kościelnych. Na dźwięk kościelnego dzwonu odzywa się więc w praktykującym katoliku potrzeba wzięcia pieniędzy (na tacę) i udania się do kościoła na mszę. Musi on cały czas składać daniny, gdyż jest grzeszny (powinien więc w cierpieniu odpokutować swoje winy) i nie potrafi kochać Boga. System programuje ludziom wszystkie potrzeby, tak aby pozbawić ich wolności oraz prawdziwej radości z życia.

Ludzi się łamie (nie zabija), bo złamani i skruszeni dadzą się łatwo podporządkować. Tym, którzy nie potrafią czegoś osiągnąć, wmawia się, że jest to wynik ich słabości i podpowiada, w jaki sposób, dzięki wsparciu Systemu (czyli Prawa Totalnego Podporządkowania), mogą je zwalczyć. Programy zasilają tylko „martwych” (tych, którzy nie żyją, a jedynie funkcjonują), gdyż ten, kto żyje, jest cały czas w radości.
Wady są niedoskonałościami umysłu. Dusza jest samowystarczalna i zupełna – zapisana w Prawie Wolnego Wyboru. Cechują ją więc odwaga, miłość, pracowitość oraz zaufanie Bogu. Otarcie się o duszę, czyli jej obudzenie i złączenie się z nią, jest byciem w świadomości. Choć umysł dalej istnieje, to świadomość decyduje, kiedy ma się włączyć. Wady człowieka dotyczą jedynie jego cielesnej świadomości (umysłu) i cielesnej fizyczności (ciała). Dusza nie ma wad (schodzi czysta). Tylko ludzka cielesność zaśmieca i energetycznie przemienia duszę, przez co może ona później nie należeć do naszego porządku rzeczy (Prawa Wolnego Wyboru). Gdy jest za bardzo zmieniona, nie może wejść w przynależne jej obszary energetyczne, wtedy nawet pociąga za sobą Ducha i istota ludzka przechodzi do innego prawa (do Prawa Totalnego Podporządkowania).

Programy oddziałują tylko na umysł. Za pośrednictwem myśli uderzają w energetykę, zamykając świadomość duszy w pułapce zatrutego umysłu (stwarzają histerię emocjonalną).

By w istocie ludzkiej zaistniała równowaga, wszystkie jej człony (ciało, dusza i duch) muszą być na odpowiednim poziomie harmonii. System, zatruwając umysł, wprowadza natomiast stały stan napięcia (dysharmonię). Zatruty umysł na okrągło produkuje myśli typu: uda mi się, nie uda mi się; rzucę palenie, nie, jeszcze nie potrafię rzucić palenia; zdobędę mieszkanie, nie mam szans na zdobycie mieszkania, wprowadzając człowieka w stały stan walki z samym sobą. Ludzie, dążąc do czegoś, wpadają w pułapkę i wchodzą na siłę w pozytywne myślenie. Nie zdają sobie przy tym sprawy, że w ten sposób, w jądrze umysłu (podświadomości), strach przed porażką utrzymuje w nich stały stan napięcia – negatywne myślenie.

Negatywne myślenie wynika z przyzwyczajenia energetycznego i jest ruchem istoty ludzkiej ku Prawu Totalnego Podporządkowania. Negatywizm jest wypełnieniem istoty ludzkiej zatrutym umysłem. Ten zaś związany jest z zatrutymi emocjami – negatywnymi energiami, które – zawierając się w nas – kształtują całą naszą postawę życiową. Nawet chwilowe stany uduchowienia na nic się nie zdadzą, bo umysł i tak skutecznie pochwyci nas za moment w pułapkę własnego ego. Zniszczy lub wypaczy wszystko to, co daje nam wolność i miłość, kreując skutecznie na więźniów Systemu.

Pozytywne myślenie też zawiera czasami pułapki umysłu. Są nimi np. idealizowanie i przecenianie, które doprowadzają do wywyższania się kogoś lub potrzeby, by w tym wywyższaniu się uczestniczyć. Wielu z nas autentycznie chce dobrze, zachwycając się drugą osobą lub widząc w niej kogoś lepszego. Podziwiamy w drugim człowieku to, że umie wspaniale gotować, śpiewać, tańczyć, czyli postrzegamy go w „różowych” barwach (patrzymy na niego przez różowe okulary). Zapominamy wtedy, że z poziomu Ducha wszyscy ludzie są jednakowo doskonali i zaczynamy obserwować otaczający nas świat przez pryzmat tego jednego, wyidealizowanego człowieka. Jest to bardzo niebezpieczny mechanizm, gdyż chwilowe niepowodzenie naszego bohatera powoduje wielkie rozczarowanie oraz prowadzi do wyciągania fałszywych wniosków (np. gdy w trakcie gotowania przypali on zupę, jego zawiedzeni sympatycy zaczną sądzić, że wszystko, co mówił o gotowaniu, było nic nie warte).

Gdy uczestniczenie w mechanizmie wywyższania się zawodzi, przyjaźń zmienia się we wrogość. Przyjaźń jest źródłem radości tylko wówczas, gdy całość energii opiera się na autentycznej jedności z drugim człowiekiem. Przypominajmy więc wszystkim, którzy widzą w nas wyjątkowość, że oni sami też są doskonali i nawet, gdy np. nie potrafią gotować, inne rzeczy robią lepiej od nas. Pamiętajmy, że każdy człowiek stanowi cząstkę Ojca, że jest wyjątkowy oraz wchodzi w te same emocje, co my. Czy jest bogaty czy biedny, młody czy w podeszłym wieku, po studiach lub po szkole zawodowej, nie ma to najmniejszego znaczenia. Gdy bowiem wchodzi w stan przyjaźni lub miłości, doświadcza dokładnie takich samych emocji. Duch ludzki poprzez duszę rozwija się dzięki wykształceniu w sobie umiejętności panowania nad energią emocji. Równowaga – walka, uskrzydlenie – pogarda, tolerancja – wywyższanie się, dobro – zło, równowaga – dysharmonia są to przeciwstawne parametry, które zawierają się na skali procentowej w przeciwstawnych rzeczywistościach: Prawie wolnego Wyboru (oddaniu się Bogu) i Prawie Totalnego Podporządkowania (zaprzeczeniu Boga). Skala jedności zawsze wynosi 100% i dzieli się na przedziały zależne od procentowego udziału tych rzeczywistości w naszym wypełnieniu.

System niszczy człowieka, zabijając w nim odwagę, czyniąc go małym i słabym. To wszystko (wszechobecne oprogramowanie) bazuje na strachu. Na dodatek jest tak zręcznie ustawione, że egzystujące w systemie kliki nie boją się. Taki przedstawiciel grupy społecznej (towarzystwa wzajemnej adoracji) ma bowiem stanowisko, 10 dyplomów, wsparcie policji, wojska, sądów i prokuratury oraz „kolesiów”, którzy w razie czego służą pomocą. Wspiera go System – machiną zbrodni i nikczemności. Na dodatek, ci odważni, „systemowi bohaterowie”, muszą mieć zawsze zapewnioną ochronę, bo gdy mają iść nocą po ulicy, to strasznie się boją i przemykają chyłkiem zaułkami, aby ich nikt nie zobaczył. W elitach rządzących panuje całkowite zepsucie. Wszyscy przywódcy takich band (politycznych czy religijnych) są pozbawieni duszy. Najczęściej w ich istotach znajdują się demony lub strażnicy ciemności.
Żyjąc w indywidualny, osobniczy sposób, człowiek cały czas wypełnia się pewnymi energiami (określonymi wzorcami). Dlatego jego matryca jest tak bardzo ugruntowana, przez co w specyficzny sposób (tak, a nie inaczej) się zachowuje. Nawet gdy przychodzi szczególna chwila jego wzlotu i uduchowienia – gdy zaczyna nagle rozumieć, że istnieje świat duchowy – to są to tylko momenty. Trzeba bowiem ciężko nad sobą pracować, by wykorzenić z siebie System (skasować w sobie oprogramowanie), by zmienić myślenie – czyli przekształcanie wpływającej do nas energii. Nazywamy to walką z samym sobą. Walką, która prawie nikomu się nie udaje. Dlaczego?

Walka o samego siebie tak naprawdę sprowadza się do walki między pozytywnym a negatywnym myśleniem. Skutki tej walki rodzą tylko wewnętrzne napięcie i nic pozytywnego nie wnoszą, a tysiące książek opisujących korzystne efekty takiego „rozumnego” wzrostu człowieka, są zręcznie wymyślonym oszustwem Systemu, które prowadzi nas w ślepy zaułek. Jeśli bowiem na siłę wmawiamy sobie, że kierujemy się pozytywnym myśleniem, to w podświadomości automatycznie utrzymujemy negatywne myślenie (stary mechanizm jako przeciwwagę nowego), nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Koncentracja i wizualizacja to atrybuty umysłu, który cel dzięki nim realizuje tylko w 4%. Daleko się więc na tym nie zajedzie. Prawdą jest też, że jeśli chcemy coś w życiu osiągnąć, to musimy być w harmonii, dlatego m.in. wielu ludzi medytuje. Gdy wchodząc w medytację, wyizolujemy z umysłu jądro podświadomości, wtedy może się on skutecznie połączyć ze świadomością i z nią współpracować. Jest więc nam potrzebny do tzw. rozruchu, ale nie może być zaprogramowany, gdyż wtedy wywiedzie nas na manowce.

Huna, joga, Silva – wszystkie systemy ezoteryczne popełniają poważny błąd, dzieląc umysł człowieka na wyższe, średnie i niższe ja (czyli podświadomość). Dodatkowo przywiązują one niepotrzebnie wagę do owej podświadomości – twierdząc, że jest potężna i stanowi łącze do naszego wyższego ja. Tak naprawdę istnieje tylko dusza (my, czyli nasz umysł) oraz nasza świadomość. Istnieje jeszcze pojęcie czystej świadomości, czyli Boga, z pomocy którego możemy korzystać (z jego podpowiedzi). Natomiast podświadomość to obszar (jądro) istniejący w naszym umyśle. Znajdują się w nim wszystkie nasze lęki, strachy, kompleksy i fobie, które w trakcie życia na nas oddziałują. Jest to zapis wszystkiego, co przeżyliśmy, taki emocjonalny komputer sprowadzający nas często na egzystencjalne manowce.

Podświadomość jest magazynem złączeń słabości, myśli połączonych z zaprzeczeniami tego, co dla świadomości jest celem. Czysta dusza, gdy jest w pełni obudzona, odrzuca umysł wraz z podświadomością i istnieje jako świadomość. Jest to stan przypominający położenie małego dziecka, które przestaje ssać mleko matki i żyje świadomością. Ale System takie dziecko od razu niszczy. Rodzice mówią, że Bóg mieszka w kościele, prowadzą tam dziecko od maleńkości i wdrukowują do jego umysłu całe oprogramowanie, które w konsekwencji powoduje, że od dzieciństwa zaczynamy odrzucać świadomość na rzecz programowanego umysłu. Wtedy jest już po człowieku, gdyż umysł (za pomocą programów) przejmuje nad nim kontrolę. Dusza, gdy schodzi na Ziemie, zawsze ma cele, jednak – gdy włączy się umysł – żaden z nich nie zostanie zrealizowany. Bowiem w jądrze umysłu (podświadomości) są tak zręcznie poukładane iluzje, że człowiek, chcąc zrealizować jakiś cel, sam go unicestwia.

Dla przykładu Kowalski postanawia rzucić palenie. Wmawia więc sobie na siłę: od dziś nie palę, nie palę, nie palę... W rezultacie jednak utrzymuje palenie, gdyż wewnętrzny konflikt, spowodowany przez umysł i zawartą w jego jądrze wizję szkodliwości palenia, rodzi napięcie i zabija moc oraz wolę działania. Ale gdy świadomie podejmie on decyzję, że żyć będzie w radości bez palenia, to łatwo obędzie się bez papierosów – czyli de facto rzuci palenie, nie generując umysłem żadnego stanu napięcia, podejmując jedynie świadomy (a nie rozumowy) wybór.

Z kolei niewiara w bogactwo uruchamia w obszarze umownym umysłu usprawiedliwiające odrzucenie bogactwa jako fanaberii. Jest to niewłaściwą, anty-duchową reakcją obronną na niemożliwość uwierzenia, na niemożliwość zlikwidowania słabości (wykorzystał to zręcznie Kościół, pasąc brzuchy i napełniając złotem papieskie skarbce). Podświadomość jest jajem informacyjnym w matrycy, które funkcjonuje jako przeciwwaga świadomości. Ten umowny obszar umysłu nazywany jest anty-umysłem. Jeśli człowiekiem w 100% kieruje umysł, to – aby go zniewolić i odciąć od Boga – niepotrzebny jest demon ani żadna inna siła ciemności. On sam bowiem zamyka się w pułapce własnego ego. Jedyną szansą na wyjście z negatywnego myślenia jest odrzucenie własnego umysłu. Nie można jednak tego zrobić, stosując reguły umysłu. Nie walczy się bowiem z wadami i negatywnym myśleniem, ale przechodzi w nowe – w dzień jutrzejszy nasycony kolorem pozytywizmu – zaczynając od chwili obecnej (tu i teraz), generując w sobie radość.

Pewność to zaufanie mocy, to zezwolenie na ruch przyczyny we własnej duszy, to potęga świadomości, to oko prawdy w nas, które realizacją naszych celów daje znać o mocy, jaką Ojciec udziela swojemu dziecku na czas jego przebywania w tych wymiarach. Aby to się działo, musimy włączyć świadomość, która daje nam 70% skuteczności w osiąganiu własnych celów. Wystarczy tylko zredukować umysł (myślenie) i pozwolić, aby się stało. Wtedy nasza świadomość zaczyna sterować myśleniem. Gdy uda się nam wejść w tzw. czystą świadomość, sam Bóg steruje naszymi myślami i wszystko się nam realizuje (mamy 100% spełnienia życiowych celów).

Ocenianie jest niebezpieczne przez nadanie mu wartości emocjonalnej. Poznanie powinniśmy ujmować w kategoriach informacji, która stanowi cząstkę prawdy. Charakterystyczne jest to, że ktoś, kto kieruje się umysłem, zawsze cząstkę prawdy traktować będzie jako ocenianie. Gdy kieruje się natomiast świadomością, jest mu obojętne jak ta prawda wygląda – ona po prostu jest i koniec. Nie powinniśmy być jednak głusi na prawdę i ślepi na świat oraz jego prawdziwy wygląd. Wtedy bowiem niczego nie zrozumiemy i w swoim doświadczeniu nie dotrzemy do prawdy. Ona jest i nie można mydlić oczu, że jej nie ma, albo że jest względna, tak jak głoszą to ci, co uważają, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Takie szufladkowanie wywodzi się zawsze z poziomu umysłu.

Często ludzie usilnie pracują nad wykorzenieniem z siebie pewnych stereotypów, uwarunkowań czy nałogów. Niestety, pomimo chwilowych sukcesów, zwykle przychodzą trudne chwile, gdy człowiek na siłę ściągany jest w dół, bo coś, co się w nim kształtowało przez większość życia, stanowi swoisty grób, w którym grzebane są wszelkie próby wzrostu i pracy nad sobą. Dzieje się tak, gdyż z wypełnieniami nie sposób walczyć, prowadzi to bowiem do wewnętrznego konfliktu, który rodzi z kolei stany napięcia.
Zadajemy więc sobie pytanie: co zrobić, aby skutecznie podążać drogą w kierunku światła i funkcjonować bez walki o samego siebie? Okazuje się, że istnieje pewna prosta sztuczka energetyczna, dzięki której człowiek może kształtować swoje przeznaczenie zgodnie z własną wolą.

Wiadomo już, że to, ile w swoim życiu osiągniemy, zależy od stopnia otwartości serca oraz poziomu własnej mocy. Posiadając większą moc – możemy więcej, przy mniejszej – mniej, ale i tak nas to zadowala, gdy w oparciu o posiadane umiejętności zaczynamy w pełni wykorzystywać własne możliwości energetyczne. Bowiem to „mniej” w porównaniu do sytuacji, gdy żyliśmy snem nieświadomości (byliśmy marionetką), oznacza dla nas prawie wszystko, czyli całkowite otwarcie się na nowe.

Obszary namiętności, miłości, przyjaźni i spełnienia w życiu, skutecznie modyfikują wypełnienie człowieka, dzięki czemu, gdy wchodzi on w stany radości, rozbija mrok wypełnienia.

Załóżmy na przykład, że Kowalski jest zatwardziałym nieudacznikiem, bowiem –wypełniony dniem wczorajszym – żyje jak marionetka, posługując się jedynie własnym umysłem. Taka egzystencjalna kaleka ma jednak szansę na wejście w obszar świadomości i odzyskanie kontaktu z Bogiem. Jak to jest możliwe? Jezus powiedział: „Musicie się na nowo narodzić...”, „Stań się jak dziecko”. Niewielu to kiedyś zrozumiało i do dziś niewielu wie, co Jezus miał na myśli. Religia i wiara serwowana nam przez Kościół, fałszywie interpretują te słowa, programując nas, że jesteśmy grzeszni i dlatego, przez pokutę oraz cierpienie, musimy się na nowo narodzić, aby wejść do Królestwa Niebieskiego. Jedyną drogą do tego ma być Kościół i jego sakramenty, które ze świętością mają tyle samo wspólnego, co postawa papieża Piusa XII – zdrajcy i faszystowskiego kolaboranta.

Jeśli będziemy uważnie obserwować małe dzieci, to dowiemy się, dlaczego musimy się narodzić na nowo. Przecież ich doskonałość nie polega na posiadaniu wiedzy i nie popełnianiu błędów. Doskonałość dzieci to dążenie do bycia w radości oraz robienie tego, co sprawia im satysfakcję: najrozmaitsze zabawy, nieograniczone pomysły, wspaniałe marzenia, które są dla nich zawsze realne. Małe dziecko jest jeszcze nieskażone przez System i nie ma żadnych ograniczeń.

Wejście w marzenia jest tożsame z uruchomieniem mocy. Wtedy zaczyna działać świadomość i realizują się nasze cele. Mechanizm ten stworzył nasz Bóg-Ojciec dla swoich dzieci (czyli dla nas). Bóg przysłał nas na ten świat i mówi do każdego z nas: kochane moje dziecko, przestań kombinować, daję ci marzenia – cudowną moc realizacji wszystkich twoich życzeń.

Marzenia to nie wymysł ani oszustwo. To potężny mechanizm zapewniający nam moc kreacji rzeczywistości. Jednak umysł wszystko powypaczał i poprzekręcał, zrobił z tego fanaberię, głupotę, czas bezproduktywnie tracony.

Co zrobić jednak z wypełnieniem, z umysłem, który analizuje wszystko i cały czas ściąga nas w „dzień wczorajszy”? To wypełnienie, gdy tylko zapominamy o marzeniach, znowu nas pochłania. Znów jest cierpienie a na ekranie myśli chaos i problemy wczorajszego dnia. Co więc zrobić, aby tego nie było?

Jest na to tylko jedna recepta: trzeba być w radości. Są takie najistotniejsze ludzkie potrzeby (wkodowane nam przez Ojca), które są gwarancją ludzkiego szczęścia i radości. Należą do nich: namiętność, miłość, przyjaźń i spełnienie w życiu. Trzeba je tylko realizować. Wtedy marzenia (moc) urzeczywistnią nasze cele. Gdy żyjemy pełnią życia (w namiętności, miłości, przyjaźni), robiąc to, co nas cieszy i sprawia satysfakcję, traktujemy swój „zaśmiecony” umysł jak szopę wypełnioną niepotrzebnymi gratami i nie chcemy tam wcale zaglądać. Chociaż przeszłość dalej stanowi naszą cząstkę, dla nas jest nieistotna.

I to jest najważniejsza odkrycie, istotna prawda prowadząca do szczęścia oraz wyzwolenia ludzkości. Prawda ze zrozumiałych względów skrzętnie skrywana oraz wyśmiewana przez System.


- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Myśli to twój Wróg, o ile się rozmnożą. Odetnij je od Egregora.

Myśli i emocje to oddzielna część istoty ludzkiej. Ten kto pozna ich naturę, ten zapanuje zapanuje nad sobą i ruszy na spotkanie ze świadomością energetyczną, a potem i duchową. Zostań mistykiem, a świat cie doceni.

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótNiedziela 22 kwietnia 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...