Gość

Człowiek karmiczny

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Człowiek karmiczny, czyli duchowa istota wzrastająca energetycznie, ma do pokonania osiem poziomów istnienia, nim jego Duch stanie się silny i wyzwolony od obciążenia duszą. Jako człowiek musi w świecie fizycznym zapanować nad energią emocji, co tak naprawdę oznacza wyrobienie w sobie umiejętności zastępowania jednej energii emocji drugą.

Nad emocjami nie można zapanować, nie można ich stłumić lub wykorzenić. Nie można, bowiem pozbyć się zasady życia, która utrzymuje ludzki twór w istnieniu. Człowiek, jak każdy żywy organizm, musi przetwarzać energię „modulowaną”, która wnika weń od podstawy kręgosłupa. Przetwarzając ją, nadaje jej nie tylko polaryzację i określoną wartość energetyczną, ale także ją pomnaża. Podobna historia dotyczy zwierząt, roślin, a nawet pozornie nieożywionej materii.

Od człowieka zależy, czy tej ambiwalentnej energii nada wartości niskowibracyjne, związane ze strachem, brakiem zaufania i niedostatkiem miłości, czy też spokojnie przeprowadzi ją przez drugi czakram, aż do serca, gdzie w harmonii miłości i zrozumienia nada jej wysokowibracyjne tony duchowe i poprzez kolejne czakramy odprowadzi do naszych rodzimych światów duchowych, gdzie zostanie ona wykorzystana do tworzenia najczystszych praw tego multiwersum.

Jeśli przebiegnie ona przez matrycę, nadając jej niepożądane dla duszy wartości, wycieknie wprost przez siódmy czakram bezpośrednio do szarej strefy, która otacza Ziemię. Na domiar złego sygnał o tym działaniu dotrze do Archiwum Zrodzenia i dokona tam odpowiedniej modyfikacji zapisów. Zatracający się w takich działaniach człowiek ustawicznie niszczy więzi łączące go z miejscem zrodzenia jego ducha, co może doprowadzić do stanu zawieszenia, a nawet wypisania z Archiwum Zrodzenia. Przechodzi wówczas na zawsze w rewiry energii przeciwnej i staje się zupełnie inną istotą duchową. Prawa tego multiwersum przestają go obowiązywać. Staje się wiecznym więźniem Ciemnej Materii.

Najczęściej mamy do czynienia z ludźmi, którzy stale działają w obszarach obu energii, co znaczy, że nie potrafią się zdeklarować za duchową czystością i często a w różnym natężeniu występują przeciwko swojej pierwotnej naturze, to znów na odwrót: rozwijają swoimi myślami i czynami wewnętrzny wzór cnót, jakby chcieli zaprzeczyć temu, co opatrznie czy też świadomie w sobie wypaczać zechcieli. Tacy ludzie często przekraczają granice grzechu i silnie obciążają sumienie. Chcąc wymazać winy, przechodzą po śmierci proces oczyszczania się. Gdy przewin zbiorą zbyt dużo, gdy ciemna przemiana zdoła przenicować ich energie, zostają dla naszego świata straceni bezpowrotnie.

Aktualny status duchowy człowieka odczytujemy na skali mocy duchowej, która ma 179 poziomów stwórczych obejmujących osiem progów istnienia, czyli osiem obszarów, przez które musi przejść ludzki duch, by stać się zwartą całością, która od tej chwili może podążać własnymi ścieżkami. I choć do zjednoczenia ze Stwórcą pozostaną mu jeszcze cztery obszary przemiany, to nic i nikt nie jest już w stanie pozbawić go mocy i prawa wyboru.

Człowiek karmiczny na tym planie egzystencji przerabia, doskonaląc się, dwa poziomy, które w ogólnym zapisie traktuje się jako jedną całość: zapanowuje nadenergią emocji. Tak kształtuje swoje życie, by nadać jej wartości płynące z serca, by niekorzystne energie świadomie zastępować energią miłości. Dopóki tego niezrozumie, dopóki nie wykrystalizuje w swoim sercu współodczuwania i współtworzenia, nie będzie mógł przerwać łańcucha wiecznych powrotów.

Jeśli na stałe osiągnie dziewiąty poziom duchowy w energii jedynej i nie obciąży sumienia nadmiernie negatywnymi czynami, resztę przemiany, czyli cały drugi poziom istnienia, ten obejmujący przestrzeń między dziewiątym a dziewiętnastym poziomem stwórczym ("serce"), przechodzi już w świecie astralnym.

Po całkowitym zapanowaniu nad energią emocji przechodzi dalej, na plan mentalny, gdzie wyzbywa się umysłu, który jest poważnym ograniczeniem w przejawianiu się świadomości. Jest to zrozumiałe, gdyż umysł jest niepotrzebny temu, kto wszystko wie i czuje. Myślenie to przecież ograniczająca działanie
świadomości wibracja.

W wyższych planach dokonują się kolejne przewartościowania duszy. Po świadomości budzi się moc woli, potem siła ducha, potęga kreacji i wreszcie sama istota stworzenia: istnienie. Jednak są to rejestry niedostępne karmicznemu człowiekowi. Ten może, co najwyżej szczątkowo otrzeć się o świadomość emocjonalną i duchową. Nic więcej. A na skali mocy duchowej dojść do poziomu piętnastego (co jest niebywałym sukcesem), który przy „posłudze” staraniem Sił Wyższych może podskoczyć do osiemnastego.

Przeciętny człowiek średnio panuje nad emocjami, nieciekawie postrzega udział serca w relacjach z innymi ludźmi, często w niewielkim stopniu wykorzystuje umysł i nie jest widoczny w obszarze działania świadomości. Taka jest rzeczywistość. Norma w szarej strefie.

Człowiek karmiczny, jako istota zrodzona ze światła, może się posługiwać tylko energią jedyną. Przeciwną, gdy podlega procesowi ciemnej przemiany. W energii przeciwnej swoimi siłami potrafi dojść tylko do trzynastego poziomu stwórczego, a przy udziale sił ciemności, co najwyżej do szesnastego. Standardowo, jak wynika z moich doświadczeń, już od poziomu jedenastego ma on całkowicie rozbitą strukturę duchową i pozostaje zakładnikiem sił ciemności. Jest stracony.

...

Kiedy człowiek, mniej więcej do półtora roku swego życia pozostaje pod opieką Sił Wyższych. Nie jest to regułą, gdyż siły ciemności potrafią podłączyć nawet płód. Ponieważ dziecko jest energetycznie zależne od matki, wystarczy ją zniewolić, wprowadzić w stan nienawiści do własnego dziecka i tym samym wejść w jego energetykę. Poziom duchowy takiego małego człowieka może wówczas daleko odbiegać od planowanych wartości.

Z charakterystyki duchowej tak małego człowieka nigdy nie powinniśmy wysnuwać daleko idących wniosków, co do jego talentów i przyszłości.

Poziom duchowy w energii jedynej do czwórki oznacza, iż mamy do czynienia z nieciekawym moralnie człowiekiem. Ale i tu musimy włączyć rozsądek i zbyt pośpiesznie nie wyciągać wniosków. Przecież te same parametry mogą dotyczyć wyjątkowo czystego człowieka, który został złamany na przykład przez podłączenie. Mimo marnego poziomu duchowego, mającego bardziej informacyjny charakter, taki ktoś wciąż stara się, jak może, kierować w życiu wcześniej wypracowanymi zasadami. Jednak prędzej czy później zostanie złamany i przestanie być tak prawdziwy jak dawniej.

Ustalenie poziomu duchowego nie oznacza jeszcze, iż owa osoba w pełni w tym obszarze funkcjonuje. Umiejscowienie w określonym punkcie nakreśla tylko zarysowane możliwości duchowe takiego człowieka. By się one w pełni w nim przejawiły, musi nastąpić zjednoczenie tych parametrów w poziomie duchowym i mocy duchowej. Najczęściej moc pozostaje daleko w tyle, co oznacza, iż przed adeptem jeszcze dużo pracy nad pokonaniem własnych słabości. Gdy oba parametry zestawią się w jednej linii, pozostaje już tylko uruchomienie stosownych do nich zdolności. Niemniej dwie osoby o tym samym poziomie w mocy i duchowości mogą się znacznie różnić w odbiorze świata, umiejętnością walczenia o własne szczęście i charakterem działań na rzecz przebudowy otaczającej ich rzeczywistości. Wynika to z różnic istniejących w psychice i umyśle, a także kulturowych, społecznych itd. Kształtowane jest rozmiarem posiadanej wiedzy i umiejętnością jej wykorzystania. Jest korelacyjne ze środowiskiem, a przede wszystkim z energetyką ludzi, którzy wywierają wpływ na ich działania.

Ważne jest jedno,  ludzie pozostający we władzy energii jedynej od poziomu dziewiątego zawsze się wspierają. Całą swoją istotą odczuwają współbrzmienie i jedność w pozornie różnej pracy. Stanowią jedną wielką rodzinę przekształcającą ten świat dla dobra swego i innych. To współbrzmienie.

W energii przeciwnej spotykamy się na zupełnie odmiennymi mechanizmami. To obszar stałej konkurencji i podporządkowania wszystkiego wszystkiemu. Każda rzecz, każdy argument jest źródłem nacisku, orężem, którym toruje się drogę do zwierzchnictwa, do formalnego wywyższania się. Każda metoda jest dobra, o ile skutecznie pozwala zapanować nad słabszym konkurentem. Dyplom, mięśnie, władza, układy, agresja, nienawiść itd., cokolwiek, co prowadzi do zwycięstwa, jest godne zabiegów. Interes ogółu to mrzonka, historyjka, którą skarmia się naiwnych po to, by ich efektywniej uzależniać od siebie i wykorzystywać. Miodopłynne słowa o braterstwie, o prawie moralnym, o Bogu i cnocie sierotki Marysi są ujęte na kształt mitu, którym się łamie wolę poddanych. To obszar działania całego oprogramowania matrycy, i kto je przyjmie za swoje, natychmiast uruchamia potężne moce, dzięki którym bez problemów ujarzmia się ludzi kierujących się głosem rozsądku i sercem, czyli zakotwiczonych w energii jedynej, tej mającej nałożone progi.

Ten świat nie zna kompromisów, układy są wyłącznie próbą sił, gdzie w każdej chwili mogą nastąpić przetasowania. To pole ustawicznej walki, stałych nieporozumień i nagonek na przeciwników. A im większe zezwierzęcenie, im bardziej zaawansowana ciemna przemiana, tym większa moc energetyczna i programowo wymuszone większe uznanie w oczach społeczeństwa. Także większa skrzynia skarbów. Tyle tylko, że tutaj iluzja goni iluzję. Bolesne niespełnienie powoduje stan napięcia, który każdy stara się stłumić stałym podnoszeniem poprzeczki dla własnych dążeń, by w tym nadmiernym wysiłku zagłuszyć jęk własnej duszy. Im więcej wyzwań, im więcej zysków, im więcej partnerów, im więcej czegokolwiek, tym większe zatracanie się w pracy i coraz mniejsza wiara w osiągnięcie spokoju. Zdobycie kolejnego szczytu niczego już nie potrafi zmienić. Jak bumerang powraca napięcie i znów topi się lęk w pogoni za dobrami, miłością i władzą. Byle zagłuszyć samego siebie. I tak w kółko Macieju.

...

Wielu z was nieraz w życiu znalazło się w niezręcznej sytuacji, gdy próbowaliście przekonać zwyczajnego egoistę do swoich racji. Okazywało się to niemożliwe z tej prostej przyczyny, iż natura zła posługuje się potężniejszą energetykę. Żadne argumenty, choćby najsłuszniejsze, żadne zastraszenia, choćby żywcem wyjęte z kryminałów, nie są w stanie złamać woli złego człowieka.

Ponieważ światem rządzą przede wszystkim ludzie korzystający z mocy przeciwnej, nie ma, co się dziwić, że ich zwierzchnictwo w pracy daje się solidnie we znaki. Gnieceni energetycznie podwładni dają się bezwzględnie wykorzystywać, poniżać i okradać. Oprogramowani, uważają to za naturalny stan. Jednak to nie autorytet zwierzchników ich przytłacza i pozbawia argumentów, ale ich przytłaczająca przewaga energetyczna.

Ten sam schemat funkcjonuje między ludźmi o wątpliwej reputacji, czego kryminaliści są wzorcowym przykładem, oraz masowo w religii i ezoteryce. To zresztą doskonale współpracujące z sobą małżeństwo. Rzekomi przywódcy duchowi, którzy z wystudiowanym uśmiechem wszystkowiedzącego mistrza tulą was do swej piersi podczas afirmowania oklepanej prawdy, samą swoją wolą kodują w was uzależniające programy. Potem bez sprzeciwu przyjmujecie ich wzorce zachowań, spełniacie zachcianki, służycie osobą i pieniędzmi. Popadając w ruinę egzystencjalną, niszcząc więzy rodzinne i dotychczasowe wyobrażenie o świecie, zdajecie się na łaskę tych, dla których znaczycie dokładnie tyle, na ile się dacie "wycackać".

Wiele osób, które spotykamy codziennie stanowią właśnie energetyczne kaleki, ludzie z wkodowanymi programami uzależnienia. A działanie programów jest tak totalne, iż wielu nie wierzy w ich wykasowanie. W obawie przed odwetem ze strony podłączeniowców płaczą, wiją się i błagają o pomoc, wcale jej nie oczekując. Wielu straciło rodziny, wielu popadło w środowiskowe zapomnienie, wielu zaprzepaściło dorobek swojego życia i stoczyło się na samo dno, ale ich łamana przez diabelskie programy wola jakby nie wierzyła w cud ocalenia.

Proszę tego źle nie odebrać, bo nie o idee tu chodzi, ale o posługujących się nimi ludzi, lecz największy odłam pokaleczonych przez programy ludzi, z którymi mam do czynienia, stanowią uczestnicy kursów reiki. Choć samo praniczne uzdrawianie zasługuje na szacunek, to prowadzący kursy są najczęściej energetycznymi wtyczkami ciemnych sił. Za ich pośrednictwem wstawiane są kursowiczom kotwy, które czynią z nich egzystencjalne Zambie.

Pokazywana w amerykańskiej telewizji audycja o inicjacji uzdrowiciela przez mistrza reiki, który wypalił w umyśle adepta program uzależnienia widoczny jako czarny punkt w środku głowy, nie jest atakiem medycznego establishmentu na tę formę leczenia, lecz smutną rzeczywistością.

Także w Polsce zagnieździła się i doskonale działa grupa wszelkiej maści nauczycieli uzdrawiania, którzy żerują na ludzkiej naiwności. Nie tylko pobierają stały haracz za pracę swych uczniów, sięgający nawet połowy dochodów, ale licencją okładają taki a nie inny rytuał uzdrawiania. Głoszą, że akurat ta konkretna technika jest z woli Góry ich osobistą własnością (w rzeczywistości kopiują ją z wielu dostępnych źródeł), więc za korzystanie z niej należy się im odstępne.

Dla wielu to bzdura, niemniej sami zainteresowani bardzo cierpią z tego powodu. Nie mówię o nieoficjalnym bandytyzmie, ale o niepokoju, o ustawicznym stanie zagrożenia, który chwyta umysł, gdy tylko pojawiają się myśli o boskiej sprawiedliwości, o uwolnieniu z koszmaru, o zaniechaniu uzdrawiania.

...

Ten świat jest tak skonstruowany, by człowiek nie mógł otworzyć swojego serca w pełni, by nie potrafił korzystać z pełnej, odpowiadającej duchowemu poziomowi ilości nici. Wszelkiego rodzaju węzły energetyczne, aktywowane przez ukryte w ludzkim DNA kody, skutecznie zatrzymują go na granicy energetycznoduchowej wolności, którą jest osiągnięcie na 6 poziomie tzw. mocy DUCHOWEJ. Nikt nie potrafił jak dotąd kasować tych kodów, przez co człowiek kierujący się sercem nie był w stanie uruchomić więcej niż ok. 150 nici. Nici są to obdarzone świadomością emocjonalną i duchową energetyczne wiązki wypływające z serca, które realizują w tle wielu wymiarów ludzkie cele. Zdobywają informacje, aranżują sytuacje, zmieniają nawet rzeczywistość. Wystarczy pozwolić im działać, nie niszcząc ich pracy działaniem umysłu, by tworzyły rzeczywistość pod kątem ludzkich marzeń. Niestety, tylko jednostki mogły dotychczas korzystać z dobrodziejstwa wyzwolonej energetyki.

Człowiek, chcąc coś osiągnąć, jest zmuszany do uruchamiania drugiego centrum energetycznego usytuowanego w drugim czakramie, który bazuje na mocy przeciwnej. Tu nie obowiązują żadne węzły energetyczne. Wystarczy postawić na egoizm, by uruchomić 150 nici, wykorzystywać innych, by sięgnąć po 500 nici, niszczyć ludzką egzystencję, by wojskiem 1100 nici budować fabryki.

Innymi słowy samo serce i czysty umysł nie wystarczą, by w walce o własne szczęście móc wykazać się całkowitą skutecznością. A w tej rzeczywistości nie liczy się rodzaj użytej mocy i źródło nici, ale jej poziom i ilość wiązek energetycznych. Dlatego nie ma, co się dziwić, że niezaradny mąż, leń i pasożyt, zdominuje bogobojną, pracowitą małżonkę. Wystarczy, by stał się egoistą. W tym zestawieniu siła kreacji oznacza wprost, w jakim zakresie człowiek buduje swoją przestrzeń życiową ramieniem obu mocy. Jeśli opiera swoje sukcesy na mocy przeciwnej, zawsze w mniejszym lub większym stopniu uderza swoimi działaniami w innych ludzi. Płaci za to ciemną przemianą, która z wolna wypisuje go z rejestrów w Archiwum Zrodzenia. Gdy przekroczy pewien próg, zostaje przejęty po śmierci przez siły ciemności i po wysłudze lub od razu rozbity na niskowibracyjne pierwiastki duchowe, z których ciemna materia buduje potem dusze swoich synów. Tak ginie, co 7 człowiek. Nie opłaca się, więc stawiać istnienia duszy na szali chwilowych ludzkich zwycięstw.

Jeśli zaś człowiek posiada pewien poziom duchowy w mocy przeciwnej, ale nie korzysta z mocy w tym obszarze duchowego zatracenia, oznacza to, iż w chwilach zagrożenia potrafi dla dobra sprawy posłużyć się ową mocą, tyle tylko, że, na co dzień z niej nie korzysta. I to są jedyne usprawiedliwione operacje w tym kole czarnej matrycy.

 

- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótŚroda 21 marca 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...