Gość

Doskonałość ciała fizycznego, podstawą fizycznej siły i zdrowia

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Najskuteczniejszy lek – rozświetlanie komórek!

IRozświetlaniestnieje prosty sposób oczyszczenia i uzdrowienia waszego ciała, o ile założony reżim w czasie jego odradzania dorówna wysiłkom, jakie towarzyszą inwazyjnym metodom uzdrawiania. Wielu z was już dzisiaj byłoby zdrowymi, gdyby utrzymało w sobie stan charakterystyczny dla wysiłku wkładanego w odzyskanie zdrowia podczas głodówek, diet czy przestrzegania zaleceń medycyny konwencjonalnej. Samozaparcie, aktywna wola, konsekwencja i poprawność zachowania są właśnie tymi zbawiennymi elementami, które was ratują, a nie lekarstwa czy zioła, którymi się wypełniacie. Nie mówimy, że są zbędne i nic nie warte, znamy ich dobroczynny charakter, ale w tym momencie zwracamy uwagę na bagatelizowany przez was czynnik waszego uporu, postawy, poprawnego zaangażowania, który musimy wyizolować i przenieść do metody, która jest równie skuteczna, jak inne terapie, ale znacznie bardziej wygodna i gruntowniejsza. Mówimy o terapii światłem, terapii, w której ładunek światła jest świadomie wprowadzany do organizmy i świadomie po wprowadzeniu utrzymywany, a nie usuwany.

Czy zauważyliście, jak funkcjonujecie, jak się zachowujecie podczas głodówki czy innych terapii oczyszczających organizm? Z jaką pieczołowitością przestrzegacie zasad, w które wierzycie, którym zaufaliście? Dbacie o właściwe spożywanie umiejętnie zestawionych posiłków lub ich wstrzymanie, utrzymujecie stały stan czystości organizmu, śledząc i odczuwając skutki regeneracyjnego procesu. Ani chwili nie wątpicie w skuteczność, w moc całego przedsięwzięcia. Staracie się też zachować neutralność wobec świata, unikając wszelkich spięć energetycznych. Gdy owe stany osiągniecie podczas leczenia światłem, uzyskacie podobne efekty fizjologiczne i energetyczne. Pozwalając światłu regenerować cały organizm, nie możecie ani chwili zapominać o jego zbawiennym działaniu ani też niszczyć go poprzez destrukcyjne stany energetyczne (niewłaściwe myślenie i emocje). Gdy to się wam uda, odnajdziecie tez utracona moc energetyczną, która wespół z duchową znacznie podniesie wasze zdolności uzdrawiające. Pamiętajcie tez przy tym, by w czasie regeneracji nie wprowadzać do organizmu żadnych trucizn, by zachowywać się tak, jak podczas leczenia ziołami, kiedy to do głowy wam nie przyjdzie, by proces detoksykacji zakłócać zaśmiecaniem ciała truciznami.

Tymczasem wielu z was udaje ledwie, że się odradza w komorze regeneracyjnej, gdy tymczasem - w trakcie samonaprawy - je po staremu i po staremu złości się na świat i siebie. Od teraz, gdy zaczniecie regenerację, będziecie czynić to konsekwentnie dwa razy dziennie, jedząc to, co podpowie wam ciało, a w czym upewni was odczyt, nadto przepromieniowując wszystko, co spożywacie, a więc co wprowadzacie do fizycznej świątyni, i zachowując stan wyciszenia energetycznego, by destabilizacją energetyczną nie rujnować tego, co światło zdążyło zrekonstruować. Innymi słowy musicie zachować stan pełnej harmonii energetycznej.

Pełna harmonia energetyczna (ph) wynosi dla ciała - 8, a dla organu maksymalnie 5,6.

  • 5,6 - ph wychodzące (w światło, jednoczące z nim procesy życia),
  • 4,8 - ph zbawienne, bo utrzymuje z dala od chorób, choć istniejących nie potrafi zwalczyć,
  • 4,6 - ph umowne, nie wiadomo, czy jest lepiej czy gorzej,
  • 4,2 - ph neutralizujące "materiały łatwopalne", radzi sobie z większością toksyn fizycznych i energetycznych, ale słabych,
  • 3,8 - zatruwanie ciała,
  • 3,4 - zatrucie stałe,
  • 3,3 - stała choroba,
  • 3,2-2,4 - degeneracja,
  • 2,4-1,8 - stałe niszczenie komórki i organu,
  • poniżej 1,8 ph - śmierć komórki i organu."

. . .

Do tego proszę dodać wspomagający zdrowienie czynnik biomechaniczny, dzięki czemu osiągniecie odpowiedni stan wewnętrznej sprężystości, który dla przetrwania komórki i organu jest tak samo ważny, jak siła fizyczna w walce na bokserskim ringu:

  • 100-90% - sprężystość nieistniejąca, bowiem komórka i organ same nią są,
  • 90-80% - odczucie wewnętrznej mocy, komórka nie poddaje się nawet zwątpieniu człowieka w wyzdrowienie (ma związek z siła psychiczną),
  • 80-67% - sprężystość umowna, jeszcze wszystko jakoś poprawnie działa, ale przy chorobie to za mało na sukces,
  • 67-54-51% - sprężystość upadająca, choć od poziomu 54% można ja jeszcze siłą woli dźwignąć,
  • 51-42% - przepuklina, tworzenie wklęsłości, przez co stan sprężystości, a raczej jej brak, już destrukcyjnie wpływa na komórkę,
  • 42-28% - ocean czarnej smoły, wszystko się zlepia i tonie,
  • poniżej 28% - śmierć, zapaść, rezygnacja.

Więc ćwicz, a odzyskasz sprężystość, która wydatnie pomoże ci w przywróceniu lub utrzymaniu zdrowia.

. . .

Gdy systematycznie niszczycie ciało truciznami, a powłokę energetyczną niekorzystnymi wibracjami, powstaje w ciele fizycznym stały stan napięcia, fizyczna obawa, typowa zapaść, typowy stan chorobowy. Może on osiągnąć takie rozmiary, jak trzęsące się ręce u alkoholika lub niekontrolowane ruchy i podrygi u osób narkotyzujących się. Owo fizjologiczne roztrzęsienie było dotychczas traktowane jako efekt zachwianej równowagi psychicznej, co lekarze nazwali głodem narkotycznym lub stresem, podejrzewając, iż główną tego przyczyną jest niemożliwość wejścia w upragniony stan nowego odczuwania całości. Dlatego wiele terapii, które stosowano w walce z nałogiem, było nieskutecznych. Prawdziwa przyczyna tkwi w lęku ciała fizycznego, które boi się ponownego ataku, ponownie dramatycznie obniżanego poziomu harmonii, co prowadzi do utraty kontroli ciała nad sobą samym. Stan jest porównywalny do stopnia lęku, jaki ogarnia człowieka na widok znanego od lat dręczyciela. Łatwo temu przeciwdziałać, pozwalając ciału wyregulować całą fizjologię, przez co lęk przestaje przenikać wyższe poziomu istoty ludzkiej. Wystarczy złożyć ciału przyrzeczenie o nieagresji, o zaprzestaniu jego dręczenia. Gdy ciało odczuje autentyczny udział woli w waszym postanowieniu, gdy wasze postanowienie stanie się faktem, ciało przestanie uruchamiać reakcje obronne (ręce przestaną się trząść a stany chorobowe ustąpią) i wszystkie swoje wysiłki skieruje na rekonstruowanie własnych systemów obronnych i komórek.

Wystarczy więc przestać się narkotyzować, np. spożywać w nadmiarze alkohol, jeść cukier i inne trucizny oraz wchodzić w konflikty sytuacyjne i się złościć, by przekonane o waszej dobrawoli ciało zregenerowało się w blasku wewnętrznego słońca, które samo rozświetli to, co w nim pociemniało. Mimo to warto je wesprzeć w tych wysiłkach leczeniem światłem i uspokajającą modlitwą, stanem zewnętrznego wyciszenia siebie (wy jesteście dla ciała zamieszkującym je zewnętrzem), oraz dostarczyć niezbędne mu substancje i energie, a ustąpią choroby, wróci dobre samopoczucie i egzystencjalna rzeczywistość na dobre nabierze rumieńców.

Powyższe przekazy są wyjątkowo wymowne. Tłumaczyć ich specjalnie nie trzeba, ale parę słów wyjaśnienia będzie jak najbardziej na miejscu. Proszę zauważyć, że osoby korzystające z uzdrawiania, traktujące najczęściej jako ostatnią deskę ratunku (bo i umierających jest co niemiara), są bardzo, ale to bardzo wrażliwe na punkcie efektów zabiegów. Przy tym większość z nich przemilcza drobny fakt, że medycyna w ich przypadku poniosła niemal całkowitą klęskę. Nie wspominają one o latach spędzonych na leczeniu, o fortunie wydanej na leki i o cierpieniu, jakie im towarzyszyło przez wszystkie lata choroby. To wszystko jest dla nich zrozumiałe i w pełni akceptowane, nawet to, że dwudziestu lekarzy rozłożyło w końcu bezradnie ręce. Ja w ich oczach nie mam do tego prawa, a gdy coś wyjdzie nie tak, jak wyjść miało, to mnie i tylko mnie obarczają odpowiedzialnością za całe swoje chorobowe udręczenie.

To ich zachowanie idzie jeszcze jakoś wytłumaczyć, ale nie to, że po działaniach niemal żadna z tych utyskujących osób nie wspiera uruchomionego procesu zdrowienia. W przypadku medycyny ochoczo zajmowali łóżka szpitalne, i to na długie miesiące, słuchali tego, co jeść, jak chodzić, jakie leki zażywać i ile wkładać ordynatorowi do drugiej kieszeni, słowem robili, co mogli, by aktywnie uczestniczyć w procesie leczenia, by ów wspierać całym sercem i duszą. I choć najczęściej, bo takie przypadki do mnie przychodzą, medycyna się wyłożyła, nie mają do niej pretensji za niepowodzenie.

Taka sama postawa musi cechować osoby poddane uzdrawianiu duchowemu. Należy zrozumieć, że mogę kogoś zawieść, że mogę nie podołać wyzwaniu nawet tam, gdzie zwyczajowo jestem mocny. Należy też być rozsądnym i włożyć w zdrowienie także nieco wysiłku ze swojej strony. By efekt był pełny, choć czasem walczy się tylko o zastopowanie choroby, uzdrawiany sam powinien dbać o utrzymanie uruchomionych w nim procesów. Obowiązkowo należy wycofać się z myślenia o chorobie, a skupić na wizji idealnie sprawnego organu czy ciała. Trzeba zapomnieć o starciach z ludźmi, o stresie, o żywieniu nienawiści do świata, w przeciwnym razie uzdrawiająca energia dość szybko się wyczerpie i trzeba będzie ją odnawiać. A jest ona niczym lekarstwo w medycynie. Trzeba o nią dbać i samemu ją uzupełniać w czasie medytacji-modlitwy, gdy zatapiając się w ciszy, wypełniamy całe ciało, każdą komórkę światłem, tym duchowym balsamem, który mocą swego serca potrafimy ściągnąć z wyżyn.

Rozświetlanie a sprężystość komórek - gimnastyka i program chudnięcia

Kolejną ważną rzeczą, jaką prócz zachowania harmonii i rozświetlania ciała winien robić każdy uzdrawiany, jest wymóg utrzymania sprężystości w komórkach, co uzyskujemy podczas prostej gimnastyki, kiedy to pozwalamy ciału podpowiadać, jak mamy rozciągać stawy i mięśnie, dosłownie: jak się wyginać. Taka gimnastyka jest podobna do ćwiczeń tai-chi i już ordynowanie jej przez dwadzieścia minut dziennie znacznie podnosi efekty zdrowienia. Utrzymanie właściwego poziomu rozświetlenia i sprężystości w komórkach pozwala umieszczonym przeze mnie programom dotrzeć wszędzie tam, gdzie zachodzi taka konieczność. Nawet program chudnięcia działa bez przeszkód, gdy otyłe i schorowane osoby konsekwentnie, bez dziur w grafiku, uprawiają gimnastykę "sprężystości" i wypełniają się światłem. U osób, które  są w tym wytrwałe, odnotowuję znacznie wyższy poziom wyzdrowień i podleczeń, niż u negatywnych w swych wibracjach, czekających na cud leni.

Każdy może

Podobne kryteria, podobne wymogi dotyczą osób, które tkwiły w egzystencjalnej i psychicznej zapaści. Nie wolno im wracać myślami do przeszłości, bo bezpowrotnie zmarnują część mojej pracy i efekt starań będzie mniejszy, niż zapowiadałem. Ale na szczęście są i tacy, co biorą sobie moje słowa do serca i nie tylko że realizują założony plan, ale i zyskują pewną nadwyżkę. Im nie wystarcza moje czyszczenie i zapewnienie, że będzie dobrze. Po uruchomieniu kanałów duchowych sami podejmują pracę nad sobą, podnosząc swoje podstawowe parametry energetyczne i duchowe. A skoro oni mogą, to możecie i wy, chyba że od innego Stwórcy pochodzicie.

 

- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótSobota 17 lutego 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...