Gość

Modlitwa i jej strona praktyczna

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Modlitwa jest rozmową z Istotą Wyższą lub samym Bogiem. Dla większości ludzi stanowi ona formę kultu religijnego – pewnego rytuału związanego z daną religią. Chcę jednak zwrócić uwagę na fakt, że istnieje ogromna różnica między klepaniem paciorków w postawie klęczącej, a rzeczywistym kontaktem z istotami duchowymi, takimi jak np. nasz Opiekun (nazywany Aniołem Stróżem). Ludzie w trakcie modlitwy wypowiadają przeważnie gotowe teksty, nie analizując przy tym ich treści. Gotowy tekst może stanowić jedynie inwokację (wstęp) do właściwej modlitwy, która powinna polegać na rzeczywistym kontakcie z naszymi przyjaciółmi z zaświatów. Całkowicie odradzam też modlitwę do kościelnych świętych, czyli osób, które wyświęcił np. Kościół katolicki, bowiem postacie te z reguły nie mają nic wspólnego z prawdziwą świętością. Jedynie takie istoty jak nasz Opiekun, Jezus, Matka Boża, Bóg Ojciec czy Duch Święty posiadają potężna moc duchową i mogą udzielić nam stosownego wsparcia.

Następną ważną kwestią, którą poruszę, jest cel modlitwy. Powinien być on nierozerwalnie związany z jedynym obowiązkiem, z jakim ludzka dusza zeszła w te wymiary – z obowiązkiem bycia szczęśliwym, kochanym i kochającym oraz korzystania ze wszystkich dóbr, zawsze przy otwartym sercu. Modlitwa, podobnie jak cały nasz rozwój duchowy, nie powinna być jedynie zakamuflowanym wyrazem ludzkiej moralności, wypływać z wyrachowania lub być manifestacją naszej wyższości czy pychy. Jej głównym celem powinno być nawiązanie kontaktu z własnym opiekunem, który skutecznie pomoże każdemu z nas w pracy nad sobą (tzn. w pokonywaniu indywidualnych słabości), co jest niezbędne do osiągnięcia z czasem poziomu świętego. Osiągnięcie poziomu świętego gwarantuje bowiem szczęśliwe życie oraz to, że żadna siła nie będzie już w stanie nas złamać. Nawet, gdy przytrafią się nam życiowe zawirowania, to będą one krótkotrwałe i wzmocnią jedynie siłę naszej woli. Szczera modlitwa zawsze zostanie wysłuchana przez naszego Opiekuna, który pomoże nam w utrzymaniu wypracowanego poziom duchowego i energetycznego bez względu na czas, jaki zajmie nam całkowita przemiana. I nawet gdyby jeden malutki krok na drodze do naszego Ojca zajął nam całe życie, to i tak, korzystając z jego pomocy, będziemy mieli gwarancję, że siły ciemności nas nie zniszczą.

Modlitwa składa się kolejno z trzech etapów: wyciszenia wewnętrznego, rozpamiętywania dnia wczorajszego oraz planowania dnia jutrzejszego. Rozpoczynamy ją od wygodnego usadowienia się na krześle lub w fotelu, najlepiej w miejscu, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Tym, którzy mają zakodowane w podświadomości, że miejscem modlitwy jest kościelna świątynia, pragnę uświadomić, iż w Prawie i świecie duchowym nie istnieją murowane świątynie. Jedyną świątynią, jaką możemy tak naprawdę odwiedzać, jest Świątynia Serca, którą każdy człowiek powinien budować we własnym sercu.

Na samym początku, zanim zaczniemy właściwą modlitwę, powinniśmy wyciszyć nasze myśli i pozbyć się wszelkich negatywnych emocji. Zabieg ten, gdy posiadamy wprawę, trwa zaledwie od kilku do kilkunastu sekund. Początkującym radzę odciąć się od problemów życiowych poprzez skierowanie własnych myśli na najprzyjemniejsze chwile z własnego życia. Następnie powinniśmy postarać się, odczuć wewnętrznie te pozytywne chwile (tak, jakbyśmy byli w tym wspaniałym miejscu i w tej przyjemnej dla nas chwili) – wtedy nasz umysł się wyłącza i wchodzimy w marzenia, czyli uzyskujemy kontakt z naszą świadomością. Ewentualne, początkowe odmawianie gotowej modlitwy może służyć wyłącznie jako wstępny etap do bycia w modlitwie. Naszym obowiązkiem jest bowiem uzyskanie stanu wewnętrznej modlitwy – kiedy to czysty umysł zostaje sprowadzony do serca i nic nie może nam tej harmonii zburzyć.

Najważniejszą częścią naszej modlitwy jest „rozpamiętywanie wczorajszego dnia”. Z technicznego punktu widzenia jest to właściwy proces komunikacyjny z naszym Opiekunem, w uproszczeniu, określany jako wysunięcie anteny nadawczej i rozpoczęcie transmisji. Z duchowego punktu widzenia zachodzą tu jednak dwa ważne procesy. Pierwszy z nich polega na wydobywaniu z przeszłości elementów, które stanowią dla nas zapis energetyczny przeżytych emocji – w szczególności tych negatywnych – które wynikają z naszej niedoskonałości i które chcemy w sobie przepracować, tak by ich już więcej nie powielać (np. nie przeżywać ponownie złości, bólu czy cierpienia). Drugi proces to konsekwencja i wewnętrzne dążenie do stawania się coraz lepszym. Polega on na systematycznym, codziennym, chociażby kilkuminutowym zdawaniu relacji z własnych ułomności. Nie ma bowiem innej drogi do doskonałości niż szczere przyznanie się do popełnionych błędów oraz prośba skierowana do Opiekuna o udzielenie pomocy w szybkim ich naprawieniu i skutecznym wyeliminowaniu.

Rozpamiętywanie wczorajszego dnia skutkuje systematycznym udoskonalaniem się człowieka, jest rodzajem wewnętrznej przygody z samym sobą. Powoduje uruchomienie w nas wibracji, które na stałe zmieniają ludzką energetykę. Jest jakby strumieniem mocy, który stale wzrasta oraz uparcie dąży do zapanowania nad ludzkimi słabościami, pokonując negatywne myśli i emocje.

Cały proces naszego wzrastania ma sześć stopni: pokochanie siebie, wybaczenie sobie, pokochanie innych, wybaczenie innym, współodczuwanie i współtworzenie (oraz dla rycerzy światła stopień siódmy – miłosierdzie). W trakcie rozpamiętywania wczorajszego dnia kolejno uwzględniamy wszystkie. W modlitwie przerabia się zawsze tę wartość, która – licząc od dołu – nie została zaliczona. Jeśli więc ktoś ma uruchomione „pokochanie siebie” a zaniedbane „wybaczenie sobie”, to tylko na wybaczeniu sobie skupia całą medytacyjną uwagę. Dopóki bowiem nie skasuje tu obciążających duszę niskich wibracji, nie przechodzi do etapu następnego.

Na rozpamiętywanie wczorajszego dnia wystarczy poświęcić kilka minut dziennie. Więcej nie trzeba, choć intensywność ćwiczeń działa na naszą korzyść – wiadomo bowiem, że trening czyni mistrza. Nie mniej istotna jest również systematyczność modlitwy, dlatego bardzo zapracowanym radzę, aby modlili się krócej, ale codziennie. Odkładanie modlitwy do czasu, gdy będzie więcej wolnego (np. w weekend), jest poważnym błędem. Bowiem tydzień „prozy” życia bez pomocy Opiekuna może zakończyć się duchowym upadkiem, z którego już nigdy (z braku sił) się nie podniesiemy...
Na zakończenie modlitwy wchodzimy do ostatniego modułu, noszącego nazwę „planowanie jutrzejszego dnia”. Prosimy w nim anioła (Opiekuna) o wsparcie w utrzymaniu tych działań, na których nam najbardziej zależy. Wypada również podziękować naszym przyjaciołom po tamtej stronie za pomoc, której nam udzielili oraz oddać im wszystkie nasze problemy i troski.


- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótŚroda 17 stycznia 2018

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...