Gość

Ciała człowieka - Ciało przestrzenne

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Ciało przestrzenneJest ono niczym innym, tylko zwartą budową wykonaną siłami i staraniem ciała egzystencjalnego. Jest wielkim planem, założeniem, które zostanie zrealizowane w przestrzeni fizycznej, o ile zleceniodawca (dusza) nie cofnie swoich zamierzeń, a ciało egzystencjalne będzie dysponować mocą zdolną do utrzymania i rozwijania całego życiowego przedsięwzięcia.

Dusza, czyli my, przejawia się w tej rzeczywistości za pomocą ciała fizycznego i egzystencjalnego. Gdy ciało fizyczne jest chore lub niesprawne, dusza ma mniejsze możliwości poruszania się w świecie materii i jej doświadczania. Gdy dusza jest chora, to ona z kolei niewłaściwie korzysta z obu ciał, przez co ich potencjał jest niewykorzystany w osiąganiu zaplanowanych przez duszę celów życiowych, a nierzadko i całkowicie zmarnowany. Do chorób duszy zaliczamy najczęściej zaburzenia psychiczne i tzw. osłabienia, czyli wrodzony brak woli i odwagi. Taki wypaczony, nadszarpnięty brakiem wiary we własne możliwości człowiek, nieudolnie korzysta z potencjału ciała fizycznego i egzystencjalnego oraz go nie rozwija. Jego aktywna zaradność życiowa jest niska, przez co – by przetrwać – musi polegać na wsparciu osób bliskich.

Bywa i tak, że zdrowa dusza zostanie pojmana w sidła niskich wibracji, przez co słabnie w woli i odwadze oraz stacza się psychicznie. Takich ludzi można na szczęście łatwo przywrócić do dawnego stanu świetności, a nawet ów stan nieco spotęgować. Przecież – po oczyszczeniu – ci ludzie wracają do dawnej formy energetycznej i na powrót zaczynają się posługiwać wypracowanym wcześniej modelem zachowań. To już wypraktykowali. Na dodatek skasowanie ukrytych w DNA ograniczeń pozwala nie tylko poprawić ich stan zdrowia, ale i podkręcić ważne dla funkcjonowania parametry, jak chociażby wolę i odwagę. Stają się oni często tak mocni, że z niedowierzaniem przyglądają się sile własnego energetycznego oddziaływania, swego wpływu na świat i ludzi. Nie tylko wychodzi im znacznie więcej spraw w życiu, ale i odbiór ich obecności przez żywioł ludzki staje się bardziej pozytywny. Jest to naturalny efekt poszanowania silniejszego od siebie, które to odczucie zostało zapożyczone ze świata fizycznego, gdzie wyższy i bardziej umięśniony przeciwnik zawsze jest korzystniej odbierany od cherlawego. Tu mamy co prawda do czynienia ze światem energetycznym, ale ludzie instynktownie czują, z jaką mocą się stykają i o ile jest większa, zręcznie w ten sposób unikając nieprzyjemnej konfrontacji. Dlaczego? Zaraz odpowiem…

Tak jak na poziomie fizycznym za pomocą ciała fizycznego potrafimy zbudować dom, tak w świecie energetycznym za pomocą ciała egzystencjalnego tkamy takie sytuacje i tak układamy relacje z ludźmi, by na planie materii osiągnąć to, o czym marzymy. Nawet kosztem słabszych energetycznie pobratymców. Tu zwyczajnie zwycięża mocniejsza energetycznie jednostka. Oczywiście i tu, jak i w materii, sama moc nic nie znaczy. Znamy przypadki potężnie zbudowanych ludzi, którym na nic się ona nie przydała. Słabi psychicznie, stawali się nawet obiektem złośliwych zaczepek i żartów. Ten sam model obowiązuje i w przestrzeni energetycznej. Moc to jedno, a umiejętność posłużenia się nią to drugie. I tu wyłania się poważny problem, bowiem ludzie w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, jak ten cały aparat funkcjonuje.

Przypomnijmy jeszcze raz: umysł i ciało fizyczne tworzą korzystne dla duszy sytuacje życiowe zaledwie w 20 procentach, podczas gdy ciało egzystencjalne ma tu aż 80 procentowy udział. Różnica jest kolosalna. Nie dziwi więc nas forma ludzkiego społeczeństwa, w którym to nie siła fizyczna, lecz moc energetyczna decyduje o prawdziwych sukcesach w życiu. Ludzie poprawnie posługujący się energiami mają zdecydowaną przewagę nad nieświadomą gry energetycznej resztą społeczeństwa. Tę wiedzę pilnie strzegą i przekazują sobie podczas nauk w tajnych stowarzyszeniach.

Na nieszczęście prawa energetyczne wszędzie są takie same i w równym stopniu mogą z nich korzystać ludzie źli, jak i dobrzy. A ponieważ tym światem rządzi ciemność, to i ona tę sekretną wiedzę przekazała tym, co nasz świat trzymają w ryzach totalnego opętania. Stąd wzięły się wojny i system bankowy, granice i więzienia, konkurencja i dominacja, takie totalne zabijanie duchowości. Dlatego wszystkie działania Jezusa skupiały się na oczyszczaniu ludzi z energetycznych kajdan i uruchamianiu w nich mocy energetycznej poprzez wiarę w duchową siłę Chrystusa. Jezus doskonale zdawał sobie sprawę z istnienia wojny energetycznej w niewidzialnej sferze życia i zasady jej prowadzenia przekazał swoim uczniom. Niestety, zaślepieni egoizmem i głodem autorytetu wykorzystali ją dla swoich własnych celów. Zamknęli ją potem w swoich archiwach Jezuici, wykorzystując do przejęcia władzy na całym świecie. Niemal wszystkie grupy władzy są dziś stworzone przez ich potomków. Wiedzę tę umiejętnie wykorzystał Hitler do przeprogramowania społeczeństwa niemieckiego i tym samym do przejęcia władzy. W rękach zła cała spuścizna po Jezusie uderzyła w słabych, chorych i kalekich, tworząc podstawy mafijnego systemu rządzenia planetą.

Wracamy do meritum. Dusza jest głównym decydentem swojej przyszłości. To ona planuje nową rzeczywistość, a ciało egzystencjalne ją buduje. Obrazy, które wyświetla ekran myśli, są poleceniem, rozkazem, kierunkiem działań dla pracującego bez wytchnienia ciała egzystencjalnego. To ono nasącza przestrzeń energetyczną wizją swego pana, czyli duszy. To ono dogaduje się z ciałami egzystencjalnymi innych ludzi, tworząc całą strukturę wzajemnych, powiązanych z sobą oddziaływań na poziomie myśli i emocji, tak aby w świecie fizycznym doszło do z góry zaplanowanych wydarzeń i rozmów, dzięki czemu dusza za pomocą umysłu i ciała fizycznego może już spokojnie realizować utworzony w niewidzialnym świecie energetycznym obraz fizycznych zdarzeń.

W zależności od tego, czy cele życiowe realizuje człowiek dobry czy zły, uruchomione zostają w przestrzeni energetycznej pola albo energii jedynej, albo energii przeciwnej. Tak jak i w świecie fizycznym, tak i tam, nie ma znaczenia, czy w menzurce znajduje się brudna czy czysta woda, liczy się tylko ciśnienie wywierane przez nią na dno naczynia – im większy słup wody, tym lepiej, bo wypiera on struktury zawarte w przestrzeniach o niższej energetyce.

Człowiek zły posługuje się w osiąganiu celów życiowych Prawem Totalnego Podporządkowania, które nie respektuje prawa jednostki do wolnostanowienia, a jedynie ją sobie podporządkowuje i wykorzystuje. Tu konkurencja i własny interes odbierają drugiemu człowiekowi imię, pozbawiając go możliwości korzystania z praw danych przez Boga. Człowiek dobry postępuje dokładnie odwrotnie, nie tylko zabiega o współpracę, ale na dodatek wspiera słabszych w osiąganiu ich osobistych celów. Mamy tu do czynienia z Prawem Wolnego Wyboru, które stanowi podstawę wzrostu duszy, i z energią jedyną (czystą wodą), z której ciało egzystencjalne tka ciało przestrzenne.

W obu przypadkach zasady posługiwania się mocą i tkania „sieci przestrzennej” są takie same. Po pierwsze w ogóle trzeba mieć moc i stale ją zwiększać, by móc utrzymać rozrastającą się strukturę, po drugie nie wolno rezygnować z raz obranego celu, gdyż jest to jednoznaczne z wyburzaniem powstającej budowli. Tu nie ma czasu na chwiejność, na jakiekolwiek wątpliwości, kombinowanie czy rezygnację. Po dokonaniu wyboru otwarcie jakiejkolwiek ścieżki losu musi być przypieczętowane decyzją, czyli słowem danym ciału egzystencjalnemu, które jest formą jego pracy w najbliższej przyszłości. Jeśli choć na chwilę zmienimy decyzję i zrezygnujemy z obranego celu, ciało egzystencjalne przyjmuje to jako polecenie służbowe i wycofa moc utrzymującą zbędną już według niego strukturę przestrzeni. W ten sposób w jednej chwili można zniweczyć wielomiesięczną pracę ciała egzystencjalnego, a nawet zrujnować sobie życie. Człowiek, który nie jest biegły w prawidłach energetycznych, ma też z reguły nadwątloną intuicję energetyczną i duchową, przez co nie czuje, jak blisko czy daleko jest osiągnięcia swych zamierzeń. Nie widząc oznak zmiany rzeczywistości, może doprowadzić do przerwania ścieżki losu tuż przed jej sfinalizowaniem.

Ludzie, nie widząc efektów swoich zabiegów, nagminnie wycofują podjęte wcześniej decyzje i zadawalają się znacznie skromniejszymi rozwiązaniami. Najgorzej jest z tymi, którzy z powodu braku wiary we własne siły przyzwyczajają się do stanu „bezwyboru” i zaczynają opierać się na mocy i kreacyjnych zdolnościach innych ludzi. Wpadają w pułapkę ich mocy i dość szybko przekonują się, że celem mocniejszych partnerów nie jest wspólne dobro, tylko spełnianie życzeń mocniejszego „twórcy” rzekomo wspólnej rzeczywistości. Wielu z „twórców” upada jako człowiek i manipulując programami, umiejętnie pozyskuje do swoich celów energie i potencjał fizyczny uzależnionych od siebie ludzi, przez co zwiększają oni swoje możliwości i z wolna także zakres swoich przedsięwzięć. W ten sposób na mafijnych zasadach zbudowano system polityczny, gdzie mami się wyborców pustosłownymi obietnicami, system kościelny, gdzie ogłupia się wyznawców wiarą w odpuszczenie grzechów (tak jakby sprawiedliwość boża w ogóle nie istniała), system gospodarczy, gdzie pracujące za friko masy robotnicze święcie wierzą, że nadjedzie jeszcze czas ich tryumfu i po zawodowym awansie zaczną lepiej zarabiać. Do głowy im nie przyjdzie, że celem gospodarczego systemu nie jest ich uszczęśliwianie, a odwrotnie: systematyczne marnowanie efektów ich pracy. W ten sam samodestrukcyjny sposób funkcjonują wszystkie ludzkie grupy, nawet dwuosobowe rodziny, gdzie prawo moralne z góry ustaliło, co im wolno, a co nie, choć sam Bóg na takie rozwiązania się nie poważył. No ale nie czas na omawianie podstaw funkcjonowania „systemu”, dość dodać, że jednym z głównych jego celów jest pozbawianie pozytywnych jednostek wiary we własne siły fizyczne (grupą bezpieczniej), energetyczne (po dostaniu numerka przestajesz wierzyć, że coś zwojujesz) i duchowe (odebranie boskości każdego wystawi poza duchowy margines, a jak zechcesz odzyskiwać moc duchową poza oszukańczym kościołem i sektami, to cię zaszczują i zabiją).

Suma summarum tak wszystko działa, by poprzez swoje wątpliwości człowiek nie potrafił utrzymać kursu na raz obranej drodze. By się wahał, cofał, a nawet z niego rezygnował. Zauważyłem, że poważne z tym problemy mają wszyscy pozytywni ludzie. Nawet ci, którzy uważają siebie za silnych egzystencjalnie, uruchamiają struktury przestrzenne na chwiejnym poziomie 10-30%, podczas gdy do zaistnienia celu potrzebne jest 80-procentowe nasycenie obrazem struktury przestrzennej. Nie dziwi więc, że jak wychodzą im jedne sprawy, to inne już nie. Z taką chwiejnością ludzie źli nie mają problemu. Oni stale, bez powątpiewania, żyją tym, co chcą osiągnąć. Marzą o tym i nie odpuszczają. Są wytrwali i cierpliwi. I czują, prawdziwie czują działanie swej mocy w przestrzeni. Średnie wypalanie obrazu przez takich ludzi oscyluje w granicach 50-60%. A to już jest coś.

Siła

Jeśli więc chcecie coś osiągnąć, to zacznijcie naśladować tych, co was okradają z waszego szczęścia i was sobie podporządkowują. Oni odkryli, że nie wolno rezygnować z raz obranego celu, chyba że siła wyższa lub okoliczności zmusi ich do jego poniechania. Bądźcie wytrwali i zwyczajnie nieustępliwi. Nie zabijajcie wątpliwościami radosnej przyszłości. Nie ośmieszajcie się we własnych oczach.

Przypomnijmy: zły to murarz, co dniem stawia mury, a nocami je burzy. Wątpliwej to mocy człowiek, co raz chce coś osiągnąć, to znów się z tego wycofuje. Niestety, tak żyje większość ludzkiej populacji. By to się zmieniło, należy podnieść poziom mocy, a więc stać się bardziej złym albo bardziej dobrym człowiekiem. I w jednym i w drugim przypadku znacznie zwiększamy swój energetyczny, a nawet duchowy potencjał. Jeśli schylasz głowę przed szatanem i niszczysz swoich braci, on cię wesprze swoją mocą, ale swój cel osiągniesz. Jeśli mile w uszach brzmią ci słowa Jezusa o raju, zacznij posługiwać się sercem i bez cienia wątpliwości postaw na czystość w myśli, słowie i czynie. Innej drogi w dobru nie ma. A jak targają tobą wątpliwości i sam nie wiesz, jaką postawę przyjąć, to tak samo będzie wyglądać twoja przyszłość: nijako. A po śmierci lekcję odrobisz ponownie.

Najgorzej to wygląda z tymi, którzy tonąc w wątpliwościach co do sensu życia, nie wyznaczają sobie ścieżek losu ponad najbliższy czas. Są jak kwiat do zerwania, po który sięga dłoń mocniejszego. Potężne pola psychiczne silniejszych energetycznie ludzi i ich wyćwiczone w boju ciała egzystencjalne przy akompaniamencie umiejętnie spreparowanych słów chwytają ich w sieci i zwyczajnie przejmują nad nimi kontrolę, nasączając ich życie swoimi własnymi celami. Przeprogramowanie bywa tak silne, że jak w uroku wiele opanowanych osób całkowicie upodabnia się do agresorów i zaczyna swój stosunek do świata wyrażać taką samą postawą. Tę samą sztuczkę wykorzystują istoty astralne, które wchodzą w ludzi podczas energetycznych zawirowań (stres, nawiedzenie, choroba itd.) i nierzadko zostają tam na stałe, modelując człowieka wedle własnego widzimisię. Kogokolwiek opanują, staje się on z wolna mniejszym lub większym tyranem albo elementem, który już stale będzie zaniżał wibracje osób, z którymi jest związany. Po oczyszczeniu najczęściej wszystko wraca do normy, ale pamięć o straconych latach potrafi nieźle zaburzyć perspektywę „zaprzyszłości”. By tak się nie stało, bezwzględnie trzeba zerwać kontakt z przeszłością i zacząć żyć marzeniami. Tylko w ten sposób można się uchronić od przywrócenia negatywnych stanów energetycznych i rozpocząć wędrówkę po spokojnych wodach przyszłości.

Proszę też nie zapominać, że nie żyjemy na pustyni, że nasze cele częstokroć są przeciwstawne celom innych ludzi, ludzi posiadających ciała fizyczne i energetyczne, ludzi gotowych zetrzeć się z wami w przestrzeni fizycznej i energetycznej. Pamiętajmy o zdrowym rozsądku i BHP fizycznym i energetycznym. Dlatego nie chodźmy sami nocą po parku ani nie rzucajmy się z gołymi pięściami na silniejszych fizycznie, dlatego też powinniśmy unikać stresów i wycofywać się z każdej sytuacji nadmiernie pochłaniającej moc. Moc energetyczna, jak i fizyczna, jest ograniczona. Nie uniesiesz stukilogramowej kuli, a jeśli akurat tobie się to uda, to już na pewno z dwoma kulami nie zrobisz takiej sztuczki. To samo dotyczy mocy energetycznej: nadmiar celów oznacza, iż żadnego możesz nie osiągnąć. Dopasuj do nich swoje możliwości, a z wolna, krok po kroku zdobędziesz laur zwycięstwa. Cierpliwi nie tylko dłużej żyją, ale i więcej mają, tak doświadczeń, znajomości, jak i materialnych przedmiotów. Jezus powiadał: Kto ma moc (wiarę), temu będzie dodane, kto jej nie ma, straci nawet to, co ma. Proste i logiczne.

Do obrazu ciała przestrzennego pozwolę sobie dodać jeszcze jeden parametr: moc duchową. Oba rodzaje ludzi, źli i dobrzy, w równym stopniu potrafią z niej korzystać. Jednak dostęp do niej mają jedynie ci, co nauczyli się wchodzić w wyższe rejestry wibracyjne, tak wysokie, by znaleźć się na styku przestrzeni energetycznej z duchową. Tylko wtedy możliwe jest podpięcie ciała egzystencjalnego pod duchowy akumulator. Moc duchowa jest w swej skuteczności czterokrotnie silniejsza niż moc energetyczna. Bez problemu ściąga ją człowiek pozostający w radości lub wrogości energetycznej albo w stanie kochania lub nienawiści. Bez tych stanów nie włącza się „świadomość”, a tylko ona (wraz z jaźnią) ma dostęp do pasm duchowych.

Jeśli więc, człowieku, nie dbasz o radość i nie potrafisz być unoszony przez wewnętrzny prąd kochania, to i białą mocą duchową się nie posłużysz, a jeśli, o zgrozo, rządzą wciąż tobą negatywne myśli i emocje, to jesteś w stanie kreować rzeczywistość jedynie z poziomu fizycznego. Chyba że opowiesz się za złem i wchodząc w nienawiść zyskasz aprobatę i wsparcie ciemności. Tam pokłady mocy są wciąż dla każdego otwarte i na przykładzie Hitlera możesz wypalać własne sny o potędze. Ale jeśli wciąż pobrzmiewa w tobie Jezusowy ton, to zapamiętaj dobrze: twoje sukcesy w korzystaniu z białej magii muszą iść w parze z rozwojem duchowym. A dopóki w sobie Chrystusa nie otworzyłeś, dbaj o radość, ucz się kochać i nigdy nie cofaj raz danego słowa, zwłaszcza tego danego własnemu ciału egzystencjalnemu. A już grzechem „śmiertelnym” jest życie negatywną przeszłością, takie nierozważne podsuwanie ciału egzystencjalnemu wizji dawnego trupa. Ono „siedzi na księżycu” i obserwuje ekran twoich myśli, gdy wyświetlasz na nim film o swoich lękach, psychozach i porażkach, o dniach klęski i rozpaczy, to ono uzna, że o to właśnie ci chodzi w doświadczaniu życia i podtrzyma to, przed czym ty sam, duszo, chcesz uciec.

Naucz się żyć marzeniami, do których masz dostęp w stanie radości lub kochania, a stanie się jutro szybciej, niż przypuszczasz. I nie bierz za dużo na głowę, realizuj cele po kolei, bo i pomnożony nie zmienisz przeznaczenia.

Ciała człowieka - Ciało fizyczne

Ciała człowieka - Ciało energetyczne - Dusza

Ciała czlowieka - Ciało egzystencjonalne

Ciała człowieka - Ciało przestrzenne

Ciała czlowieka - Ciało duchowe


- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótCzwartek 21 grudnia 2017

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...