Gość

Ciała człowieka - Ciało egzystencjalne

» Artykuł z cyklu » Otwarcie wrót

Ciało egzystencjalneCiało egzystencjalne to aktywny zapis wszystkiego tego, co do tej pory zrobiliśmy. Tu - jak i w duszy, która jest jądrem ciała przestrzennego - jest zawarta każda nasza myśl, słowo i czyn, które powstały w nas od chwili urodzenia. Tu aktywnie funkcjonują (niczym niezależne od ciała jelita) wszystkie zapomniane i chwilowo „gorące” relacje z ludźmi, żyją obecne i zetlałe w pamięci sytuacje, jak i miejsca, w których kiedykolwiek stanęła nasza noga.

Wszystko to żyje i wywiera nacisk na całość naszej istoty, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo naszą uwagę absorbują z reguły tylko pewne tematy. Tu wszystko wciąż jest żywe i aktywne. Bóg widzi to wszystko (całokształt naszych dokonań), gdy przygląda się, kim i czym jest Jego córka i syn. Widzi nas, ten cały bagaż wszystkości, całe spowodowane przez nas zło i dobro, całą naszą ukrytą przed światem postawę – wszystko tu jest widoczne jak na dłoni.

Ciało egzystencjalne to ciągle ciało energetyczne, ale takie całkowite, przestrzenne. To w nim usadowiona jest dusza, która siedzi w nim niczym pająk na swojej sieci. Jakość tej sieci, inaczej: moc energetycznego ciała, jest odzwierciedleniem siły samego pająka. Gdy sieć jest podarta, dziurawa, pająk niedojada i nic mu nie wychodzi, chociażby sam był w niezłej fizycznej formie. To właśnie w oczkach sieci (w pasmach energetycznych ciała egzystencjalnego) zło umieszcza programy, które drą sieć, jak klątwy, ograniczenia, odbicia itd., a potem pająki (ludzie) się dziwią, że mimo starań nic im w życiu nie wychodzi. Wystarczy sprawdzić, w jakim procencie owa sieć poprawnie funkcjonuje, by się przekonać, ile jest do naprawy.

Tę sieć przenikają jednak sieci i innych pająków. Ciała egzystencjalne mieszają się, wzajemnie na siebie wpływając nie tylko siłą duszy, ale i pływających w niej zapisów oraz wrogich energii. Gdy przenikną się dwie zainfekowane strefy, ludzie szybciej osłabną niż każdy z osobna. Gdy jedna jest mocna i zwarta, co określamy jako niezłą zborność sieci, druga potrafi być porwana i niestabilna. Ponieważ tylko ludzkie zło jest wspierane przez Szarą Strefę na tej planecie, nie ma co się dziwić, że sieci czarnych pająków są przez ciemność stale naprawiane, a sieci białych pająków, odciętych od wsparcia duchowego Białej Strony, są ustawicznie niszczone przez szereg wrogich działań i programów. Duże znaczenie ma tu stałe osłabianie siły samego pająka – słaby woli odpocząć, niż tkać nową sieć. Nie dziwne więc, że przy przeplataniu się dwu sieci, które tkali ludzie przybierający różne postaw i korzystający z odmiennych życiowych wyborów, wygra ten pająk, który jest mocniejszy energetycznie i którego sieć jest mniej porwana, czytaj: bardziej zborna.

Przedstawiony opis ciała egzystencjalnego jest bardzo zubożony jednak pozwala na odnalezienie się w temacie. Człowiek jako wolna w swoich wyborach istota, po działaniu czyszczenia przestrzeni może z przyzwyczajenia znów postępować według starych schematów, przez co z wolna sam nasącza sieć pamięcią starych złych czasów.

Ciało egzystencjalne od innej strony…

Posiadamy dwie ręce. Jedna o drugiej nic nie wie, bo ma swoją oddzielną świadomość i siłę, ale obie z sobą współpracują na zasadzie intuicji. Tylko dusza doskonale zdaje sobie sprawę z ich oddzielności i wspólności. I to dusza dla swojego celu z ich „MOCY” korzysta.

Ten sam układ obowiązuje duszę i ciało egzystencjalne. Oba te twory są samoświadomymi cząstkami energetycznymi, tworzącymi w świecie energetycznym skomplikowany układ zależności. Tak ciało energetyczne (dusza), jak i egzystencjalne, są narzędziami, którymi posługuje się duch, o ile zagubiona dusza ze swoim umysłem się od niego nie odcięła. Jednak zawsze może się tak zdarzyć, że to właśnie w jednej z rąk scentruje istota ludzka swoją świadomość i obecność, przez co żyć będzie w pełni wyłącznie na poziomie ręki, nie dostrzegając nie tylko drugiej ręki, ale i nawet duszy. Gdyby tak się rzeczywiście stało, to w filmie komediowym ukazano by człowieka, który bezradnie przygląda się temu, co czyni i czynić zamierza jego ręka. Nie tylko realizowałaby ona swoje cele, ale na dodatek wykorzystywałaby do tego pozostałe energetyczne i fizyczne części tego zdumionego i ubezwłasnowolnionego człowieka. To właśnie ona odcięłaby duszę od jakiegokolwiek wpływu na sterowanie pozostałymi częściami wspólnej istoty.

To samo z żyjącym na poziomie duszy człowiekiem uczynił umysł, który nie tylko zamknął istotę ludzką na poziomie energetycznym, pozbawiając go odczucia współjedności z ciałem egzystencjalnym (drugą ręką), ale na dodatek przejął nad nim kontrolę i odciął go od jego duchowej, potężniejszej cząstki. A że umysł jest programem, to i obecność i świadomość człowieka na tym poziomie stała się łatwo programowalna. Gdy umysł rządzi, automatycznie rządzą człowiekiem programy. Gdy rządzą człowiekiem programy, świadomość raz na zawsze traci dostęp do ciała egzystencjalnego. Na domiar złego tylko część programów powstaje w umyśle. Większość z nich to „sztuczne esencje” tworzone przez rodzaj ludzki i istoty zainteresowanie właśnie programowaniem człowieka. Dlatego po śmierci ciała fizycznego zabłąkane dusze z taką łatwością wchodzą w ludzką energetykę i nią sterują, wystarczy, by człowiek nie był uduchowiony. A psychika to nic innego, jak energetyczny kocioł, w którym buzują myśli, emocje i tworzone przez nie zachowania i plany.

Skoro już wiemy, że żyjąc na poziomie duszy i umysłu, nie potrafimy wyczuć drugiej ręki, czyli ciała egzystencjalnego, to powstaje pytanie, jak to zrobić, by skorzystać z jego siły we wspólnym bytowaniu? Jak przekonać drugą rękę, by tę pierwszą wsparła? Jak urobić pod siebie coś takiego samego, jak my sami, co na dodatek realizuje swój oddzielny plan? Można to zrobić tylko wtedy, gdy skorzystamy z pomocy świadomości, gdy odważymy się utrzymać połączenie z własnym duchem poprzez życie marzeniami i odczuwanie współjedności z rodzajem ludzkim, czyli z innymi ludźmi na poziomie duchowym. W przypadku ręki wyglądałoby to tak, jakby spokorniała ręka prosiła duszę o to, by ta przekonała drugą rękę, by ona tej pierwszej, czyli jej pomogła, i to bez względu na cele, którymi ta druga ręka właśnie żyje. Dusza zgodziłaby się na to tylko pod jednym warunkiem: gdy tak pierwsza, jak i druga ręka, realizował także jej (duszy) cele, które są w istocie ludzkiej nadrzędne wobec oddzielnych działań rąk. Oznacza to, że ciało egzystencjalne w pełni nas wesprze tylko wtedy, gdy cele będą wspólne i zgodne z wolą ducha. Nic co stoi w sprzeczności z jego wolą, nie będzie przez niego realizowane ani wspierane (w tym przypadku poprzez angażowanie do wspólnego celu ciała egzystencjalnego).

Dlatego nim zechcemy skorzystać z jego wsparcia i pomocy, sprawdźmy najpierw na skalach, czy nasz cel, nasze marzenie, będzie przez niego podtrzymywane. A będzie wszystko, co służy naszemu i innych ludzi dobru. W przeciwnym razie nie kiwnie on nawet palcem. No, chyba że w swoim znieprawieniu podpiszemy cyrograf z duchem ciemności, który czeka tylko na to, by nad rządzonymi przez umysł energiami roztoczyć „rodzicielską” opiekę. A duch ciemności, jak i nasz własny, to siły obdarzone tym samym rodzajem mocy.

Wracając do ciała egzystencjalnego… Jest ono czymś w rodzaju zwartej, umownej struktury, która tworzy nici wzajemnych powiązań ze wszystkimi elementami, z którymi w jakiejkolwiek formie kiedykolwiek się zetknęliśmy, chociażby za pomocą myśli. By owe zależności (wejścia i wyjścia) utrzymać z pożytkiem dla siebie i całej istoty ludzkiej, dysponuje ono znacznie większą mocą, niż my, czyli dusza. Jest ona 8-9-krotnie większa. Stąd bierze się znaczna różnica w osiąganiu sukcesów między człowiekiem rządzonym przez umysł, który zawsze będzie duszę trzymał w osłabieniu i programowej niewoli, a człowiekiem korzystającym z pomocy własnego ducha, kiedy to duch we wspólnym celu uaktywnia całe egzystencjalne ciało, wraz z mocą energetyczną temu ciału przynależną.

Ciało egzystencjalne jest żywą formą. Ma swoją psychikę i ulega szeregu chorobom energetycznym, podobnie jak dusza. Jest z duszą tak silnie powiązane, że nawet nie zdajemy sobie sprawy z potęgi tego współbrzmienia. Właściwie to wydaje się nam, że my i ciało egzystencjalne to jedno i to samo. Stąd tyle błędów w ocenie życia i własnych możliwości.

Gdy ciało egzystencjalne choruje, niedomaga czy siada psychicznie, odczuwamy to jako zniechęcenie, depresję egzystencjalną, wycofywanie się z życia i zamykanie w kręgu własnych przemyśleń, czyli w sobie. Odcięci od ciała egzystencjalnego, pozbawieni przez to odczucia związku z całością świata energetycznego, czujemy się wyizolowani i skazani na energetyczną samotność. Podejrzewamy, że jest coś nie tak i staramy się temu zaradzić, ale wszystko, co jesteśmy w stanie osiągnąć, to jedynie lepsze dopasowanie do sytuacji.

I pomyśleć, że te niekorzystne zmiany zachodzą poza nami, że są od nas niezależne. To jak z chorobą ciała fizycznego, która potrafi zmienić nasz styl życia, sposób myślenia a nawet cele życiowe, choć pozornie nie ma ono z nami nic wspólnego i jest ledwie wehikułem, za pomocą którego poruszamy się po tym świecie.

Wyobraźmy sobie teraz sytuację, w której dusza jest mocna, a ciało egzystencjalne słabe. Takiemu człowiekowi, choćby nie wiem, jak się starał, niewiele w życiu wyjdzie. Jeszcze gorzej jest, gdy ciało egzystencjalne jest chore psychicznie. Wtedy każdy nasz wysiłek jest torpedowany nie tylko z powodu braku mocy, ale też z powodu udzielającego się nam zwątpienia, które opanowało ciało egzystencjalne. I to już w pierwszej chwili, gdy zaczynamy te zmiany wprowadzać w życie, bowiem właśnie wtedy, gdy dochodzi do modyfikacji przestrzeni, ciało egzystencjalne przejmuje nad duszą kontrolę. Jego stan zdrowia (psychiki) zaczyna się wówczas człowiekowi udzielać. Ta zależność od siebie obu mocy i psychik jest tu kluczowa.

My, dusza, ciało energetyczne, to takie jądro ludzkiej energetycznej rzeczywistości, które żyje relacjami, związkami ze wszystkimi elementami całości, z którymi się kiedykolwiek zetknęło. Myślimy o tych elementach, o zmianie wzajemnych relacji, o emocjach i uczuciach nas łączących, ale to wszystko odbywa się w umownym świecie wewnętrznych przeżyć i mało ma wspólnego z aktywnymi zmianami. To jak u człowieka, który siedzi w kuchni i łakomym wzrokiem omiata produkty stojące na kuchni. Marzy, by się posilić, nawet już w głowie ustala cały jadłospis, ale tak naprawdę nic nie robi i nic zrobić nie może, dopóki do wspólnego celu nie zaangażuje ciała fizycznego. Jeśli jest bardzo chory, albo nie ma rąk czy nóg, marne jego wysiłki na rzecz zaspokojenia głodu. Niesprawne ciało fizyczne znacznie utrudni to zadanie. Chyba że inna dusza swoim ciałem fizycznym wesprze go w tym zamiarze, np. żona czy opiekunka.

To samo dzieje się z nadawaniem ruchu na ścieżkach losu. Nawet gdy my sami jesteśmy w dobrej kondycji, nic z naszych starań nie wyjdzie, jeśli nasze ciało egzystencjalne jest słabe, chore lub pozbawione mocy. Bo tak na dobrą sprawę to ono, nie my, wpływa na umysły innych ludzi i rozmawia z innymi ciałami egzystencjalnymi, tworząc wzór wspólnych ścieżek losu. Ono, nie dusza. My tylko całość zmian planujemy.

Bywa i odwrotnie, kiedy to my jesteśmy chorzy i osłabieni przez rządzący nami umysł albo przez wrogie, zakotwiczone w nas energie. Gdy w tym stanie będziemy starać się udźwignąć życie, to najczęściej postulowane przez nas rozwiązania będą duchowo wsteczne i stojące w sprzeczności z roboczymi założeniami ducha i ciała egzystencjalnego. Najgorzej jest wtedy, gdy jedno i drugie ciało jest atakowane i niszczone przez inteligentne byty i energie. Wtedy pada nie tylko psychika obu ciał, ale i ich oddzielna moc. I całość się sypie na wszystkich poziomach.

Dość często mamy do czynienia z osobami, u których zaatakowano tylko jedno z ciał: albo duszę, albo ciało egzystencjalne. Do tego nie potrzeba ani specjalnej siły, ani wejść duchowych. Najczęściej wystarczy dobry program i umiejętność wplatania go w strukturę DNA (podczas energetycznej zapaści atakowanego „tworu”). Gdy pada ciało egzystencjalne, pociąga ono z wolna w nicość ciało energetyczne, przez co cały kształtowany wzór ścieżek losu idzie w rozsypkę. To samo można powiedzieć o uwalaniu duszy.

Ciekawym zjawiskiem jest izolowanie obu ciał od siebie. Dzieją się wtedy dziwne rzeczy. W przypadku gdy świadomość i obecność ludzkiej istoty jest zogniskowana w ciele energetycznym, to ciało, czyli dusza, znika z radarów wszystkich elementów wchodzących z nią w interakcję. Znika wszystko, co owe elementy wspólnej całości z sobą łączyło. Wszystko poza ciałem fizycznym. Ale ciało fizyczne w kształtowaniu ścieżek losu nie uczestniczy. Uczestniczy tylko dusza. To ją się kocha, to z nią realizuje się wspólne cele, to ją się nienawidzi, to z nią chce się podróżować po świecie. Gdy dusza znika, w pozostałych elementach powstaje stan zawieszenia, wyczekiwania na ponowną aktywację traconych ścieżek losu. Już po kilku godzinach pozostałe elementy uznają, że nastąpiła fizyczna śmierć człowieka, którego kochano, z którym się do czegoś dążyło, którego się nienawidziło lub z którym miano podróżować po świecie. Ich decyzja jest słuszna, bowiem z radarów ich emocji i myśli zniknął obiekt, z którym byli połączeni. Obiekt zniknął, ale nie cele, którymi owe elementy żyły. By uniknąć energetycznej depresji, wszystkie myśli i emocje są natychmiast kierowane na obiekt zastępczy.

Jak wtedy wygląda życie takiego wyciętego z przestrzeni energetycznej człowieka? Po prostu nikt nie chce mieć z nim nic wspólnego. Ludzkie umysły uznają go za nieistniejącego. Taki człowiek staje się obcym w kręgach towarzyskich i zawodowych – zwyczajnie wypada poza krąg „rodziny”. Kochające go osoby uciekają, a życie dramatycznie się zmienia, kształtuje je bowiem ciało egzystencjalne, które o planowaniu nie ma zielonego pojęcia.

I odwrotnie: gdy znika ciało egzystencjalne, znika też możliwość jakichkolwiek zmian. Cokolwiek byśmy wymyślili, nic nam nie wyjdzie. Nawet gdybyśmy osobiście kopali rowy, to łopata sama się złamie, a my pomylimy pola. Prawdziwy obłęd.

Dlatego zawsze powinniśmy sprawdzać moc i psychikę ciała egzystencjalnego i fizycznego. Bez naprawy tych ciał dusza nigdy nie odnajdzie się w sobie. A będąc w trwodze, nigdy nie zechce nawiązać kontaktu z własnym duchem, którym jest dla niej jedynym Przewodnikiem.

Ciała człowieka - Ciało fizyczne

Ciała człowieka - Ciało energetyczne - Dusza

Ciała czlowieka - Ciało egzystencjonalne

Ciała człowieka - Ciało przestrzenne

Ciała czlowieka - Ciało duchowe 


- opracowanie ze strony Z.J. Popko - źródło: popko.pl

Kamil Kuszewski

Uzdrawianie duchowe, które stosuję aby uzdrowić ciało fizyczne, nie likwiduje skutków choroby, tylko jej przyczyny, dzięki czemu organizm człowieka sam może już włączyć zawarty w DNA system samonaprawczy, który negatywne siły energetyczne wyłączyły, przypuszczając atak na jakiś organ w ciele człowieka. Poprzez duchowe pasma mogę działać na odległość.
Kontakt Kamil Kuszewski

Artykuły » Otwarcie wrótSobota 16 grudnia 2017

pokaż wszystkie artykuły »

strzałka do góry
Ładuję stronę ...